Nie zaczynam lekcji od odpytywania. Powoduje to niepotrzebne stres, „spinę” wśród uczniów, której potem, mimo najszczerszych chęci, nie da się odczarować. Wolę sprawdzać ich wiedzę na zapowiedzianych sprawdzianach lub lekcjach specjalnie do tego przeznaczonych. Dla mnie o wiele ważniejsze jest włączenie ucznia do lekcji. Gdzieś przeczytałem, że twórcy reklam muszą pamiętać, że pierwszych kilka sekund spotu idzie na straty. Widz czy słuchacz włącza się w reklamę po kilku chwilach, kiedy podświadomie stwierdza, że to, co słyszy może go zainteresować. Wydaje mi się, że tak samo jest z uczniami na lekcji. Zatem pierwsze chwile lekcji spędzam na rzucanie sieci, na który chce złapać jak najwięcej narybku. 

Poniżej sześć pomysłów na inne, niż odpytywanie, rozpoczęcie lekcji.

Czytaj dalej... "Jak zaczynać lekcje historii?"

Funkcje szkoły w ciągu ostatnich kilkunastu lat uległy znaczącej zmianie. Nie jest już ona jedynym ani nawet najważniejszym źródłem wiedzy o świecie. Powinna za to stwarzać uczniom warunki, w których przede wszystkim rozwijają swoje kompetencje związane z szeregiem ważnych w dorosłym życiu umiejętności. Stąd akcent w pracy na lekcji powinien być kładziony raczej na rozwijanie umiejętności niż przekazywanie wiedzy. Ale jak poradzić sobie z faktem, że zasób wiadomości posiadanych przez uczniów często nie tylko utrudnia, ale wręcz uniemożliwia skupianie się na doskonaleniu ich kompetencji?

Myślę, że to nie tylko mój problem. Staram się wprawdzie skupiać na rozwijaniu u uczniów na przykład umiejętności krytycznego myślenia, analizy materiałów źródłowych, porównywania różnych perspektyw czy formułowania opinii. Ale często ponoszę niestety klęskę, bo gdy przychodzi co do czego to sporą część lekcji muszę poświęcić na wyjaśnienie uczniom, kim byli Bolesław Chrobry, św. Wojciech, Otton III i na czym polegało znaczenie biskupa w średniowieczu. W efekcie na efektywną pracę z materiałami źródłowymi (np. przekazami o zjeździe w Gnieźnie) pozostaje już niewiele czasu. Właściwie to powinienem pisać w czasie przeszłym, bo dzięki Jackowi znalazłem rozwiązanie, które całkiem skutecznie pozwala rozwiązać ten problem. Czytaj dalej... "Odwrócona klasa na papierze"

Żałuję, że tak często mówimy uczniom, że się czymś nie zajmiemy, bo „nie ma tego w programie” albo „to będzie później”. Słaba to dla nich pociecha, skoro dany temat jest aktualny tu i teraz. Pamiętając zatem, że mam również przygotować młodych ludzi do spotkania z mediami i rzeczywistością, w której żyją, czasem przygotowuję lekcje na tematy aktualne, które wystają poza wcześniej zaplanowany program. Przecież to nienaturalne, że wszyscy w Polsce dyskutujemy o jakiejś historycznej kwestii, a na lekcjach historii udajemy, że sprawy nie ma.

Wziąłem więc byka za rogi i zająłem się szybko czterominutowym filmem „Niezwyciężeni”  wyprodukowanym pod auspicjami Instytutu Pamięci Narodowej. Film miał premierę w  Internecie 15 września. Dzięki komputerowej animacji, która formą przypomina najbardziej popularne gry (kojarzy mi się z Wiedźminem), na pewno potrafi przemówić do młodszej publiczności. A zatem to tylko kwestia czasu, kiedy uczeń zapyta mnie: „widział Pan?”. Tak, widziałem i chcę z nimi na ten temat porozmawiać. Czytaj dalej... "Oglądamy film „Niezwyciężeni”"