Post po raz pierwszy pojawił się w serwisie doklasy.pl

Amerykanie i Indianie na Dzikim Zachodzie

Dzisiaj chciałbym podzielić się przebiegiem lekcji dotyczącej rozwoju Stanów Zjednoczonych w II połowie XIX wieku oraz wynikających z tego rozwoju relacji z rdzennymi mieszkańcami Ameryki.

Lekcja odbyła się w klasie siódmej szkoły podstawowej. Jej podstawą były dwa materiały źródłowe – obraz oraz tekst. Rozmowa o ich treści i wymowie stała się punktem wyjścia do dyskusji między uczniami. Zajęcia opierały się na dwóch materiałach opublikowanych w e-podręczniku dla 3 klasy gimnazjum. Plik przyjazny wydrukowi dostępny jest tutaj.

Zajęcia rozpoczęły się od przypomnienia najważniejszych informacji na temat kolonializmu. Zależało mi w trakcie tej części szczególnie na tym, żeby upewnić się, że uczniowie rozumieją na czym polegać miało „brzemię białego człowieka”. Jeśli zaś poprzednie lekcje nie wprowadzały tego terminu pierwsza część lekcji powinna wyjaśniać jego znaczenie.

Pierwszym materiałem, który pokazałem uczniom był obraz niemieckiego imigranta Johna Gasta zatytułowany Amerykański progres.Wspólnie z uczniami omawialiśmy ogólną wymowę ilustracji, jej nastrój, znaczenie poszczególnych scen. Szczególne ważna była rozmowa na temat tego, co personifikuje postać w centralnym miejscu obrazu. Moi uczniowie uważali ją za personifikację postępu, wiedzy, techniki czy Ameryki. Największą uwagę zwracałem na uzasadnienie tych sądów. Nie było dla uczniów problemem dostrzeżenie uciekających po lewej stronie dzikich zwierząt oraz Indian. Niektórzy zwrócili też uwagę, że ilustracja przedstawia całe terytorium USA – od Oceanu Atlantyckiego do Spokojnego, a miasto portowe po prawej stronie to najprawdopodobniej Manhattan w Nowym Jorku.

Następnie rozdałem uczniom tekst źródłowy – wystąpienie wodza plemienia Ponca przed sądem amerykańskim z roku 1879 roku. W rozmowie na jego temat wykorzystałem schemat analizowania tekstów źródłowych, o którym już pisałem. Konkluzją, do której uczniowie mieli dojść jest przekonanie, że Indianie oceniali postępy Amerykanów negatywnie.

Po omówieniu każdego ze źródeł zadałem uczniom pytanie w jaki sposób ekspansję na „Dziki Zachód” postrzegali osadnicy amerykańscy, a w jaki – Indianie. Zależało mi na tym żeby przy udzielaniu odpowiedzi wykorzystać oba źródła. Uczniowie wskazywali na to, że oba źródła pokazują stosunek Amerykanów do przyrody (uciekające zwierzęta na obrazie) oraz potwierdzają, że koloniści nieśli ze sobą rozwój przemysłu upowszechniając osiągnięcia rewolucji przemysłowej. Rozmawiałem też z uczniami o tym, które ze źródeł pasuje do koncepcji brzemienia białego człowieka i co o tym rozstrzyga.

Końcowa część lekcji była dyskusja oceniająca proces kolonizacji „Dzikiego Zachodu”. W trakcie żywej dyskusji uczniowie podzielili się na trzy grupy. Jedna uważała, że postępowanie Amerykanów było usprawiedliwione (bo nieśli osiągnięcia cywilizacji), druga, że postępowali brutalnie nie szanując zwyczajów Indian i niszcząc przyrodę. Trzecia grupa dostrzegała zarówno plusy, jak i minusy tej sytuacji. Mimo dyskusji nie udało się dojść co jednego poglądu.

Uczniowie bardzo wczuli się zarówno w sytuację kolonizatorów szukających lepszego życia, jak też Indian uciekających przed ekspansją obcej im kultury. Choć więc ich wiedza na temat relacji pomiędzy tymi dwoma grupami ograniczała się w zasadzie do tego, czego dowiedzieli się ze źródeł to z chęcią brali udział w dyskusji. To więc tylko potwierdza, że uwagi Jacka o tym, jak dyskutować z uczniami są prawdziwe.

Podobne (chyba)