Post po raz pierwszy pojawił się w serwisie doklasy.pl

Kot na wyobraźnię

Uwielbiam wykorzystywać zdjęcia na lekcji. Najlepiej jak niewiele o nich wiadomo. No może oprócz tego, kiedy i gdzie zostały wykonane. Znane, historyczne fotografie takie jak Piłsudski na moście Poniatowskiego czy Gierek całujący się z Honeckerem są już tak wyeksploatowane, że niczym oprócz ilustracji do podręcznikowego zdjęcia być nie mogą. W ogóle mamy problem na naszych lekcjach z analizą ikonografii. Mam wrażenie, że zbyt rzadko, jako nauczyciele, próbujemy pokazać uczniom, że można je wykorzystywać jako źródło informacji. Zbyt rzadko korzystamy z nich również, żeby - co będzie przedmiotem tego wpisu -pobudzać wyobraźnię historyczną uczniów.

Zdjęcie, które wybrałem do wpisu, jest szczególne, ponieważ daje nam możliwość zajrzenia do średniowiecznego świata zakonnych skryptoriów. Poza tym pozwala także uczniom pobawić się w historyka naukowca, który dopiero się dowie tyle, ile da rade "wyciągnąć" z źródła.

 

Manuskrypt pochodzi z trzynastowiecznej Bośni, ale karta, którą widzą uczniowie, została zapisana w pierwszej połowie XV wieku (w roku 1445). Treść manuskryptu nie jest dla nas istotna. Ważne jest to, co zupełnie przypadkiem się na nim znalazło, a więc wyraźne ślady kota, który postanowił przejść się bo księdze.

Księga z śladami kocich łap ma dla mnie również osobiste znaczenie, gdyż odkrył ją mój bośniacki kolega Emir Filipowic, który - jako młody pracownik naukowy, z zaskoczeniem zauważył ślady, kiedy po prostu przeglądał karty poszukując informacji dla swojej pracy naukowej. Tu więcej

Na podstawie tego jednego zdjęcia można przeprowadzić różnorodne ćwiczenia. Ja lubię to zdjęcie pokazywać tak, jak na wyżej zamieszczonym zdjęciu. Do slajdu dodaje efekt cienia.  W ten sposób chcę uświadomić uczniom, że będziemy się wspólnie zastanawiać, co się działo "w jego tle". Nauczyciel historii może wykorzystać to zdjęcie jako element swojej lekcji na temat średniowiecznych zakonów, dla nauczyciela języka polskiego może to być początek (albo koniec) jakiegoś opowiadania.

Kolejny slajd pokazuje zdjęcie z zadaniem, które zmusza ucznia do (na razie) wyłączenia wyobraźni. Ma się skupić na tym, co wiadomo na pewno.

A wiadomo niewiele. Oprócz tego, że są ślady i jest księga, można również zauważyć, że zapisano ją gdzieś do połowy lub że pisano tylko na jeden stronie karty. Niektórzy moi uczniowie zauważyli też, że skryba zapisał kartę już prawie do końca. Wiele więcej z tego zdjęcia wycisnąć się nie da. I dobrze, bo następnie przychodzi czas na włączenie wyobraźni uczniów. Niezależnie, czy prowadzę zajęcia wśród starszych czy młodszych, zabawa może być naprawdę dobra.

Czas na trzeci i ostatni slajd.

Metody do wyboru i raczej zależy od wyczucia nauczyciela: samodzielnie, w parach czy w grupach. Można też, jeśli warunki na to pozwalają, podzielić się z uczniami kopią pliku prezentacji. Można rozdać wydrukowaną kartę. Sam preferuję pracę na komputerach uczniów. Wtedy dochodzi jeszcze kształtowanie umiejętności edycji plików.

Pliki prezentacji

ptfx, pdf, Google

Podobne (chyba)