Przeskocz do treści

W moim nauczycielskim życiu pojawiły się wydarzenia, które stały się impulsem, by po raz kolejny postawić sobie pytanie, o to czego i jak właściwie chcę uczyć.

Pierwsze z wydarzeń to spotkanie z uczestnikami kolejnego, dorocznego zjazdu członków Euroclio. Prawie 150 nauczycieli, głównie z państw europejskich, dyskutowało w Gdańsku o tym, na ile nasz przedmiot uczy krytycznego myślenia. Czy w ramach naszych zajęć możliwe i realizowane są elementy wzmacniające u uczniów umiejętność czytania i słuchania z odpowiednim dystansem i powątpiewaniem.
Drugie - to spotkanie w kameralnym gronie kandydatów do liceum, w czasie którego rozmawialiśmy między innymi o celu uczenia historii. Zdaniem przyszłych licealistów, historii uczymy się przede wszystkim po to, by znać przeszłość. Wiedza ta ma uchronić nas przed powielaniem błędów naszych przodków, a poznawane przykłady postaw, mają być dla nas wzorem postępowania.

Czytaj dalej... "Historia o Wazach"

Na doklasy.pl nie zabraliśmy dotąd głosu na temat strajku nauczycieli. Nie mamy wątpliwości, że postulat podniesienia wynagrodzeń jest słuszny. Ale dla nas jest jasne, że nie tylko na nim powinniśmy poprzestać. Mamy poczucie, że walczyć powinniśmy także o głębsze zmiany w systemie edukacji, takie, które pozwolą nauczycielom faktycznie uczyć, a nie jedynie “realizować podstawę programową”, do której zresztą w obecnie obowiązującej formie podchodzimy co najmniej z dystansem. Marzymy zatem o zmianach, dzięki którym na lekcjach historii uczniowie będą mieli czas rozwijać umiejętności krytycznego podejścia do informacji, oddzielenia ciekawostek od wydarzeń kluczowych. Obecnie taka praca jest utrudniona przez podstawy przeładowanie treściami i faktografią.

Jedną z  istotniejszych kwestii jest wykształcenie u uczniów kompetencji pozwalających im odróżnić prawdziwe informacje od tak zwanych fake newsów, z którymi wszyscy spotykamy się na co dzień. Właśnie ten cel realizuje poniższe zadanie. Kontekst strajku jest tutaj oczywisty. Pomysłodawczynią zadania jest Karolina Żelazowska, która już wcześniej pisała na naszych łamach.

Operujemy nowymi środkami wyrazu. Powszechnie dostępny Internet istotnie zmienił proces komunikacji, informacji oraz dezinformacji. Warto zatem uczyć młodych ludzi, na czym polega tworzenie dezinformacji lub wiadomości, których autorami są tzw. trolle internetowe. Proponujemy zadanie w formie pracy domowej, by była punktem wyjścia do dyskusji na początku zajęć. Na przykład na lekcjach historii lub WOS po egzaminie gimnazjalnym.

Dzisiejsza praca domowa

Zapoznaj się z wypowiedzią przypadkowego użytkownika na Facebooku. Porównaj ją z drugą, opublikowaną tam przez innego użytkownika tego portalu społecznościowego [wersja do druku]

klkinij po wersję pdf

Rozważ prawdopodobieństwo opublikowania dwóch tak zbieżnych notatek następnie. Zastanów się, czy to

  1. plagiat.
  2. błędne cytowanie bez podania autora.
  3. przemyślana działalność trolla.

Pomyśl nad uzasadnieniem poszczególnych możliwości.

Sprawdź przy okazji, czy ta wypowiedź pojawia się jeszcze w innych miejscach, jako publikacja z tego samego lub innego konta.

Zweryfikuj, czy, a jeśli tak, to które konto może być potencjalnie-prawdziwe, a które potencjalnie-fałszywe. NIe chodzi tu oczywiście o znalezienie rzeczywiście prawidłowej odpowiedzi, raczej o pretekst do kolejnej dyskusji z uczniami.

Odnieś się do regulaminu korzystania z Facebooka na temat fake-kont oraz publikacji treści typu spam. Czy któryś z postów mógłby zostać zgłoszony do usunięcia? Uzasadnij swoją odpowiedź.


Tragedia. Smutek. Złość. Wina? To ja w środku, dla najbliższych, może znajomych na Facebooku. A co zrobić w klasie? Trzeba coś powiedzieć, bo coś wypada powiedzieć. Nie zrobi tego geograf czy matematyk. Od rocznic i takich tragedii są najczęściej szkolni historycy. „Zrobimy apel, może Pani/Pan coś powie? Albo na lekcji może kilka słów”. Natychmiastowe skojarzenie: Narutowicz. Bo też nienawiść, bo atmosfera, bo szaleniec (tu materiały… proszę). Coś mi jednak mówi, że to nie to, że ja tak nie chcę, że to uproszczenie, że te wszystkie „uczmy się na błędach historii”, albo szukanie analogii to jakaś lipa. Wszędzie za dużo liter, banałów, prostych lekcji, przesyt słów. Nie wiem... ten wiersz może... we fragmencie lub cały?

Wisława Szymborska
NIENAWIŚĆ

Spójrzcie, jak wciąż sprawna,
Jak dobrze się trzyma 
w naszym stuleciu nienawiść.
Jak lekko bierze wysokie przeszkody.
Jakie to łatwe dla niej - skoczyć, dopaść.

Nie jest jak inne uczucia.
Starsza i młodsza od nich równocześnie.
Sama rodzi przyczyny, które ją budzą do życia.
Jeśli zasypia, to nigdy snem wiecznym.

Religia nie religia -
byle przyklęknąć na starcie.
Ojczyzna nie ojczyzna -
byle się zerwać do biegu.
Niezła i sprawiedliwość na początek.
Potem już pędzi sama.
Nienawiść. Nienawiść.
Twarz jej wykrzywia grymas
ekstazy miłosnej.

Ach, te inne uczucia -
cherlawe i ślamazarne.
Od kiedy to braterstwo
może liczyć na tłumy?
Współczucie czy kiedykolwiek
pierwsze dobiło do mety?
Porywa tylko ona, która swoje wie.

Zdolna, pojętna, bardzo pracowita.
Czy trzeba mówić ile ułożyła pieśni.
Ile stronic historii ponumerowała.
Ila dywanów z ludzi porozpościerała
na ilu placach, stadionach.

Nie okłamujmy się:
potrafi tworzyć piętno.
Wspaniałe są jej łuny czarną nocą.
Świetne kłęby wybuchów o różanym świcie.
Trudno odmówić patosu ruinom
i rubasznego humoru
krzepko sterczącej nad nimi kolumnie.

Jest mistrzynią kontrastu
między łoskotem a ciszą,
między czerwoną krwią a białym śniegiem.
A nade wszystko nigdy jej nie nudzi
motyw schludnego oprawcy
nad splugawioną ofiarą.

Do nowych zadań w każdej chwili gotowa.
Jeżeli musi poczekać, poczeka.
Mówią, że ślepa. Ślepa?
Ma bystre oczy snajpera
i śmiało patrzy w przyszłość
- ona jedna.

Kształtowanie się granic II RP to klasyczny temat poruszany na lekcjach historii. Plebiscyty, Wersal, powstania i wojna bolszewicka to kolejne wiadomości, które składają się na dwie, może trzy kolejne lekcje. Wielość faktów, dat i nazwisk nie pozwala nam pokazać uczniom (przynajmniej mam takie wrażenie), że były to wydarzenia o naprawdę wielkim znaczeniu, często mając w tle ogromne ludzkie dramaty, które polegały na podejmowaniu trudnych wyborów.

Słuchając rocznicowej audycji, która w całości godna jest posłuchania, zdałem sobie sprawę jak wielu rzeczy o tym okresie nie wiem, jak zadawalam się wiedzą powierzchowną,  zbudowaną na uproszczonych prawdach.

Dr Marek Rezler swobodnie mówi o różnych wydarzeniach w Wielkopolsce starając się pokazać, jak wyjątkowe Polacy tam mieszkający mieli wówczas szczęście i jak w połączeniu z ich z wyczuciem moment historyczbegi  odpowiedzialności za kraj pomogło im ono w trakcie jedynego w pełni udanego polskiego powstania.

W moim przypadku skupiam się jedynie na kilku wydarzeniach. Między innymi na Powstaniu Wielkopolskim.

Przed lekcją,  proponuję zadanie uczniom wysłuchania końcowego, trzyminutowego fragmentu, w którym gość audycji jest zapytany o znaczenie powstania.

Słuchając tego fragmentu rozmowy uczniowie powinni znaleźć odpowiedzi na następujące trzy pytania:

  • Co wydarzyło się 16 II lutego 1919 roku?
  • Dlaczego, zdaniem historyka, powstanie wielkopolskie było konieczne?
  • Czy rozwiązanie dyplomatyczne byłoby jego zdaniem bardziej korzystne dla Polaków? Dlaczego?

Rozmowa na początku lekcji o wysłuchanym fragmencie pozwoli pokazać, że granica była wtedy ustalana różnymi sposobami: akcją zbrojną, drogą dyplomacją. Ważny była chwila, sytuacja międzynarodowa. Od razu będzie można też podyskutować o kluczowym znaczeniu sił międzynarodowych.