Kuba nie lubi, kiedy piszę o rzeczach aktualnych i politycznych. Uważa, że powinniśmy się zająć na tym blogu sprawami czysto dydaktycznymi lub związanymi z codzienną pracą nauczyciela. Co zrobić jednak, kiedy historia - także ta, którą mamy w swoich programach - wyłazi z radiowych głośników czy telewizyjnych ekranów. Udawać, że się nic dzieje, że to tylko polityka, że aktualnymi rzeczami się możemy zająć na WOS?

Dwie bramy, dwa wieki, dwa marsze, jedno miasto

Gdański marsz Obozu Narodowo-Radykalnego zrobił na mnie - osobie, która tam intelektualnie dorastała - ogromne wrażenie. Zdjęcie młodych ludzi, równo ustawionych z zielonymi i biało-czerwonymi flagami naprzeciwko ratusza ściska mnie za gardło. Tam często chodzą dzieci z rodzicami, jemy tam lody, słuchamy lekko fałszujących gitarowych artystów, robimy sobie zdjęcia.
Taki sprawny, zorganizowany krok w tym miejscu słyszano już w roku ….No właśnie.

Czytaj dalej... "Brunatne znaki zapytania"

Orel Beilinson jest nauczycielem historii, którego zainteresowania sięgają dziejów Europy Środkowo-Wschodniej. Nie znam Go niestety osobiście. Zaczepiłem Orela na jednej z grup dyskusyjnych nauczycieli historii. Kiedy rozmawialiśmy medialnym tematem numer jeden był spór między rządami polskim a izraelskim dotyczącym ustawy o IPN. Umówiliśmy się jednak, że nie będziemy poruszać tego tematu. Uczymy historii, nie jesteśmy politykami. Łączyłem się z Orelem przez Skype pijąc kawę w warszawskim barze "Tel Aviv" i z minuty na minutę szerzej otwierałem oczy.
To już trzecia rozmowa z nauczycielami historii spoza Polski. Za miesiąc koleżanka z Moskwy.

- Orel, dzięki że zgodziłeś na to spotkanie. Rozmawiamy w czasie, kiedy stosunki między naszymi państwami są dość napięte. Nie chcę o tym rozmawiać. Chciałbym się skupić na rzeczach jak najbardziej praktycznych i codziennych. Możesz powiedzieć coś o swojej codziennej pracy?

- Pracuję w szkole autonomicznej, gdzie obowiązuje  bardzo scentralizowana podstawa. To tradycyjny sposób uczenia tutaj. Mam także uczniów, którzy uczą się online zgodnie z podstawą amerykańską i te zajęcia odbywają się po angielsku. Moi uczniowie mają od 15 do 18 lat. Czytaj dalej... "Lekcje historii w Izraelu – mówi Orel Beilinson"

Nie jestem wielkim miłośnikiem historii militarnej, dlatego - zamiast omawiać przebieg bitew lub całej kampani 1831 - staram się zwrócić uwagę uczniów na to, w jaki sposób powstaje w świadomości narodowej pamięć o tym wydarzeniu. Powstanie należy do tych zagadnień które często pojawiały się i zapewne będą pojawiać się na egzaminach.

Najczęściej autorzy zadań chcą od uczniów jednak jedynie  wiedzy dotyczącej czasu samego powstania. Nie czuję więc obowiązku omawiania dokładnego przebiegu, wymieniania bitew, nazwisk generałów. Na marginesie pozwolę sobie jednak zauważyć, że nadszedł chyba czas by przestać myśleć zgodnie z zasadą “muszę to powiedzieć, bo nie mieści się w głowie, że nie tego nie usłyszą na historii”. Mam wrażenie, że niezależnie od prób autorów podstaw programowych nie mam szans uczyć tak jak kiedyś. Dlatego  musimy podejść do klasycznych tematów inaczej. Na przykład zastanowić się w jaki sposób historycy, media, politycy czy szeroko pojęty świat kultury kształtuje naszą świadomość historyczną. Co sprawia, że poszczególne wydarzenia widzimy z konkretnej perspektywy, z konkretną narracją.

Lekcja, którą opisuję, opiera się na analizie różnorodnego materiału. Wykorzystuję źródła pisane z epoki, fotografie, obrazy historyczne, opracowania i plany bitew. [zobacz materiały]

Czytaj dalej... "Materiałami w ucznia czyli powstanie 1830"