Lubię spotkania w kinie Atlantic. Mam to szczęście, że znam Artura Wolskiego ze szkoły, w której kiedy pracowałem i dzięki temu czasami, mogę - na jego zaproszenie - prowadzić spotkania autorskie przeznaczone dla szkół. Dzisiaj spotkaliśmy się z autorkę Dagmarą Dworak i znaną (nigdy nie zapomnę, kiedy pierwszy raz ją zobaczyłem w epizodycznej roli w "Ogniem i mieczem" i ...) Joanna Brodzik były naszymi gośćmi. Książką "Kromka chleba" jest zapisem wspomnień Sybiraków. W "Kromce chleba" Dworak zderzyła ze sobą opowiadanie rodzeństwa, które jako dzieci przeżyły gehennę syberyjskiej odysei.

Czytaj dalej... "Kromka chleba – spotkanie autorskie"

Poniżej przepisuję tekst, który napisałem będąc pod dużym wrażeniem wywiadu, jaki udzieliła Pani Minister Zalewska Rzeczpospolitej.

Pani Minister Zalewska twierdzi, że "rzeczywistość pozaszkolna" jest lekiem dla tych uczniów, którzy z szóstej klasy przejdą do siódmej. Minister tłumaczy: "Umiejętności nabyte poza szkołą pozwolą uczniom płynnie przejść z jednej podstawy programowej do drugiej." Napiszę o historii. Drodzy rodzice klas szóstych, jeśli chodzi o historię to poszukajcie takiej rzeczywistości pozaszkolnej, w której WSZYSTKIE zagadnienia, od początku czwartej a szczególnie piątej klasy będą musiały zostać zrealizowane jeszcze raz (tak mniej więcej na poziomie gimnazjalnym). Jednym słowem poproście rzeczywistość pozaszkolną o podręczniki do gimnazjum, które przecież już się nikomu nie przydadzą. Tak wiem, język tych książek jest trochę za trudny dla szóstoklasisty, ale ufajmy minister Zalewskiej:"Nasza podstawa programowa szanuje wiek dziecka." No więc czytajcie je z szacunkiem do wieku swoich dzieci. Koniecznie nie zapomnijcie o zagadnieniach, które trzeba omówić ze swoimi dziećmi trochę bardziej szczegółowo niż w gimnazjum. To jest dość proste. Należy przeanalizować dwie podstawy programowe i już.
I pamiętajcie o szacunku do wieku! No bo chyba nie myślicie o korepetycjach, Pani Minister na pewno nie to miała na myśli mówiąc o "rzeczywistości pozaszkolnej"
To tylko historia, na innych przedmiotach się nie znam.
PS. I pamiętajcie o szacunku do wieku! W ogóle szacunek to fajna rzecz.

Wpadliśmy na ten pomysł dość już dawno, kiedy z kolegą Kubą myśleliśmy, w jaki sposób zrobić dzień europejski w szkole. Zamiast, któryś raz z kolei, poznawać potrawy poszczególnych krajów postanowiliśmy na sali gimnastycznej pokazać, w jaki sposób narody europejskie znalazły się tam, gdzie się znalazły. Oczywiście upraszczając nieco tak zwany przekaz. Opisana poniżej lekcja jest moją adaptacją tego pomysłu na potrzeby jednej lekcji z użyciem komputerów.

Czytaj dalej... "Ręką po Europie"