Przeskocz do treści

Powoli wracam myślami do szkoły. Szczerze powiedziawszy nie wiem, czy z niej w ogóle przez wakacje wyszedłem. Wydaje mi się, że przez cały czas, choćby z tyłu głowy, kombinowałem, w jaki sposób ugryźć podstawę, która w zasadzie ubezwłasnowolnia, wymaga, żeby nauczyciel na dany znak ruszył jak sprinter pełnym gazem do przodu i nie oglądając się na boki mknął tak szybko, jak umie, do przodu, w stronę mety.. Obok inni nauczyciele równie chyżo będą biegli do mety, jedni szybciej, drudzy jednak trochę wolniej, ale dystans trzeba przebiec. Na komentarz przyjdzie czas na mecie. Straszne to bardzo i niepotrzebne, bo w tym biegu zapominamy o uczniach, którzy starają się nad nami nadążyć. Ci najsłabsi szybko odpadną, a najlepsi, dobiegną z nami i dostaną kwit na “dobrego ucznia z historii”, co nie będzie prawdą, gdyż nie są oni dobrzy z mojego przedmiotu tylko z pogoni za nauczycielem. Mam nadzieję, że nie pogubiłem się w tej metaforze. 

Rok temu wypisałem tu swoje postanowienia na następny rok. Przeczytałem je ponownie i muszę powiedzieć, że oprócz jednego punktu (wychodzenie z klasy) udało mi się jakoś wypełnić resztę w miarę dobrze. Pozostaje odpowiedź na pytanie “co dalej”? Podnoszę sobie poprzeczkę.

nowoczesny świat

Postanawiam więc, że w nadchodzącym nowym roku szkolnym, ucząc historii, będę bardziej, mocniej i wyraźniej zwracał uwagę na otaczający nas współczesny świat i tematy, które podejmę, będą tłumaczyły dlaczego jest, jak jest.

Teraz będzie kolejna i na szczęście ostatnia metafora... To trochę jak z rośliną o długich korzeniach. Historia to korzenie, które w dużej mierze wpływają na stan, w jakim jest roślina. Dlatego będę tłumaczył to, co widać (roślina), tym co było, czyli tym, czego nie widać (korzenie). 

Włożę do głów moich uczniów niewiele dat, za to takich, które będą im dawały poczucie bezpieczeństwa w chronologicznym rozumowaniu.. Mam taki pomysł, żeby wprowadzić trzydzieści dat na wszystkie lata edukacji historycznej. Dopiero potem się od nich odbijać. Wiem, nie da się. A może się da? 

Uczniowie będą czytać dłuższe teksty. Częsta nieumiejętność i niechęć do czytania dłuższych materiałów nie jest nowym zjawiskiem, ale nie można czytania zastąpić filmami. Moim zdaniem jednak warto się zastanowić, co młodzi ludzie powinni czytać. To nie muszą być podręczniki, których głównym zadaniem jest zapewnienie uczniowi treści do zapamiętania. Wolę treść przeżucić na siebie lub przerzucić na video. Chciałbym, by czytali na lekcji źródła, a poza klasą - popularne publicystyczne teksty o historii, które mogą być punktem wyjścia do dyskusji.

To mój dwudziesty któryś początek roku. Jak zwykle czuję tremę i mam wiele nadziei. Jak zawsze. Z wiekiem nie przechodzi. Na szczęście.

Egzamin gimnazjalny za nami. Kuba napisał już o nim kilka zdań, więc pora zastanowić się, co zrobić z daną nam wolnością. Z jednej strony nie lubimy przecież uczyć pod egzamin, często narzekamy, że gdyby nie program, gdybyśmy mieli czas, gdybyśmy tylko mogli nie musieli…. to zajęlibyśmy się czymś zupełnie innym (polecam tu taką piosenkę przy okazji.). Z drugiej strony jest jednak w nas ten niepokojący stan, że nasze lekcje tak jakby lekko zostały pozbawione sensu (egzaminacyjnego).

Przedstawiam więc swoją własną listę typów zajęć, które lubię z uczniami realizować w tym okresie, bo dają mi poczucie, że dalej uczę historii i nie tracę czasu na tak zwane “luźne lekcje”. Czytaj dalej... "Jak poradzić sobie z ciszą poegzaminacyjną?"

Termin tegorocznego egzaminu gimnazjalnego z historii i WOS zbliża się nieuchronnie. U uczniów narasta napięcie, które czasem przeradzać się może w panikę i obezwładniające poczucie bezradności wobec ogromu pracy, jaka ich czeka. Zapewne ta histeria nie pozostaje bez wpływu na nas, nauczycieli: czy “przerobiliśmy” już wszystko, czy wszystko im powiedzieliśmy, co jeszcze można zrobić?!

Nastroje te niezbyt sprzyjają ostatnim powtórkom. Lepiej zachować spokój. Przecież uczyliśmy ich (lub “się” jeśli mowa o uczniach) przez ponad dwa lata i coś na pewno w głowie zostało. Teraz trzeba tylko powtórzyć najważniejsze rzeczy. Przygotowałem listę sześciu rad, zarówno dla uczniów, jak i dla nauczycieli, jak efektywnie wykorzystać ostatnie tygodnie przed egzaminem. Czytaj dalej... "Jak powtarzać przed egzaminem gimnazjalnym?"

Dziś wracamy do naszego cyklu ‘jak…?’. Do tej pory pisaliśmy o tym jak pytać o przeszłość, jak zaczynać lekcje historii, jak pytać o źródła,  jak uczyć pisania na historii i jak pracować na lekcjach z filmami. Dziś natomiast przygotowaliśmy tekst o tym, jak korzystać z map historycznych. Mapy na historii to nieodzowna pomoc zarówno dla nauczyciela, jak i ucznia. Umiejętność korzystania z nich przydaje się nie tylko w szkole, ale także w życiu codziennym dlatego warto konsekwentnie przybliżać uczniom takie materiały.

Trochę już na ten temat pisaliśmy przy okazji różnych wcześniejszych wpisów. Dzisiaj zebrałem myśli, które w nich wyrażaliśmy, dodałem trochę nowych i stworzyłem krótki poradnik o czym warto pamiętać korzystając z map historycznych. Czytaj dalej... "Jak pracować z mapami historycznymi?"