W ubiegłą sobotę byłem gościem Dzień Dobry TVN. Zostałem tam przepytany przez Kingę Rusin i Piotra Kraśkę na temat nowej podstawy programowej w liceum. W pewnym momencie redaktor Kraśko zapytał, jak to możliwe, że niektórzy politycy nie znają takich podstawowych dat jak 1863 - wybuch powstania styczniowego. Kto chce, może zobaczyć, jak potoczyła się dalej rozmowa. Ja tymczasem, inaczej niż zwykle, chciałbym się skupić na samych datach.

Skąd bierze się przeświadczenie, że  uczeń ma znać tę a nie inną? Są daty - powiedzmy - klasyczne: 1410, 1492, 966, 1054 (tak?), 1076 (na pewno?) 476 (to na pewno!), 1939 (nawet dzienne!)... itd. Myślę, że dość szybko doszedłbym do setki jakoś nie wkładając w to wielkiego wysiłku. Może więc warto zastanowić się nad kryterium wyboru dat istotnych i ważnych przed zaprezentowaniem ich uczniom

Oto pięć pytań, które sobie zadaję ZANIM napiszę konkretną datę na tablicy i wyślę uczniom sygnał, że powinni ją znać: Czytaj dalej... "5 pytań o daty"

Dopiero co minął Sylwester. Oznacza to sam początek karnawału a wraz z nim niekończące się huczne zabawy do białego rana. Oczywiście żadna z takich imprez nie może się odbyć bez muzyki. Żeby jednak noworoczny i karnawałowy nastrój nie odciągnął nas zbytnio od historii, dziś proponuję subiektywny i selektywny przegląd piosenek z historią w tle.

Historia obfituje we wdzięczne i trudne tematy, nie nie dziwi więc fakt, iż postaci lub wydarzenia z przeszłości stanowią temat wielu piosenek. Poniższa lista z pewnością nie jest kompletna. Przyznaję też od razu, że nie każda z poniższych piosenek nadaje się na imprezy i nie każda znajduje się na mojej ‘must have’ playliście na bezludną wyspę. No ale z historią nie ma co dyskutować. Niektórych piosenek po prostu nie mogło tutaj zabraknąć, inne znalazły się tu dlatego, że je mniej lub bardziej lubię. Zapraszam więc na podróż po stylach muzycznych i epokach historycznych. Kolejność (prawie) chronologiczna. Czytaj dalej... "Piosenki z historią na historię"

Nic nie poradzę na to, że Gwiezdne Wojny to moja ulubiona epopeja. Wiem, że jest Dostojewski, Czechow, Reymont i Prus a nawet Dumas. Jest jednak grudzień i za chwilę na ekrany kin wejdzie kolejny film z serii, która od 1979 (dla mnie od 1982) jest źródłem wzruszeń, ekscytacji, inspiracji i różnych odniesień zarówno do tego co „tu i teraz”, jak i do tego, „co dawno, dawno temu, ale nie w odległej galaktyce”.

Nie wiem, ile już razy “kupowałem” uczniów swoją wiedzą na temat „starłorsów”, znajdowałem dzięki temu z nimi wspólny język czy w końcu … korzystałem z nich na lekcjach historii. Poniżej, z okazji premiery ósmej części NAJLEPSZEGO FILMU NA ŚWIECIE - „The Last Jedi” osiem moich „epizodów” lekcyjnych, w których nawiązuję wprost do Star Wars. Czytaj dalej... "R2D2 a lekcje historii"