Post po raz pierwszy pojawił się w serwisie doklasy.pl

Czy ludzie w średniowieczu byli zacofani?

Lekcja historii to doskonała okazja do walki ze stereotypami. Przede wszystkim jeśli dotyczą one uprzedzeń rasowych, religijnych czy płci kulturowej. Często też przychodzi nam, nauczycielom historii, walczyć z utartymi i mocno utrwalonymi w świadomości społecznej przekonaniami na temat osób czy wydarzeń z przeszłości. Podobnie bywa z ocenami okresów historycznych. Przykładem tego jest ciągle obecne przekonanie, że średniowiecze było epoką zacofaną i mroczną.

Nie miejsce tutaj by śledzić, jakie są źródła czarnej legendy wieków średnich. Warto za to podkreślić, że średniowiecze było co najmniej epoką różnorodną, tak różnorodną jak powyższa scena Walki postu z karnawałem namalowana w II połowie XVI wieku przez Bruegla. I w tej różnorodności, której wyrazem było choćby współistnienie obszarów zacofania z błyskotliwymi odkryciami, nie różniła się wcale znacząco od innych okresów. Lekcja, o której chcę napisać, ma właśnie na celu pokazanie, jak różne mogą być oceny wieków średnich.

Lekcja rozpoczyna się od podania tematu (Czy ludzie w średniowieczu byli zacofani?) oraz rozmowy na temat znaczeń terminu "zacofany". Uczniowie wskazują zazwyczaj na to, że zacofany jest ten, kto żyje ignorując postęp. W trakcie rozmowy prowadzę uczniów do wniosku, że żeby rozstrzygać o czyimś zacofaniu należy ustalić wcześniej kryteria, jakimi będziemy się kierować. Zwracam też uwagę, że nie można mówić o czyimś zacofaniu bez odnoszenia takiej osoby do innych, a w przypadku okresu historycznego bez porównywania go z wcześniejszymi epokami. Ta wstępna część jest wyjątkowo ważna, bo bez niej łatwo uczniom w trakcie oceny średniowiecza popełniać błąd ahistoryzmu i oceniać tę epokę ze współczesnej perspektywy.

Druga część lekcji to rozmowa na temat skojarzeń uczniów ze średniowieczem: proszę ich, by w postaci prostej mapy mentalnej zapisali w zeszycie lub na kartce swoje skojarzenia ze średniowieczem. Zazwyczaj efekt pracy uczniów wygląda mniej więcej tak:

Proszę też uczniów, żeby zaznaczyli na swoich mapach mentalnych te skojarzenia, które są w ich odczuciu negatywne (uwaga: o tym, co jest negatywne decyduje uczeń, przyjmuję więc, jeśli jako takie zaznaczone zostanie na przykład hasło „Krzyżacy” albo „broń”, nawet jeśli same w sobie te słowa nie mają ładunku oceniającego).

Następnie na tablicy rysuję tabelkę i proszę uczniów, żeby zrobili to samo w zeszycie. Tabelka będzie służyła jako miejsce do zbierania informacji za i przeciw zdaniu, że średniowiecze było zacofane. Ze względu na to, że będzie w niej do zapisania sporo informacji dobrze jest, żeby zajmowała ona co najmniej jedną całą stronę.

W tym momencie rozdaję uczniom tekst. Maja go przeczytać, a następnie uzupełnić tabelkę.

Przed omówieniem z uczniami tego, co wpisali do tabelki, proszę ich jeszcze o wykonanie zadania polegającego na ułożeniu w kolejności chronologicznej wydarzeń wspomnianych w tekście: narodzin Petrarki, upadku Cesarstwa Rzymskiego, rządów Karola Wielkiego oraz odkrycia Ameryki. To element zajęć wprowadzający w ramy czasowe omawianej epoki. Rozmawiamy też o opisanych w tekście korzeniach nazwy średniowiecze/wieki ciemne. Sama lektura tekstu zachęca uczniów przede wszystkim do wypełnienia pól po tej stronie tabeli, w której miały znaleźć się argumenty potwierdzające, że średniowiecze było epoką zacofaną. Ci z nich, którzy uważnie przeczytali tekst, dostrzegą jednak, że autor zastrzega, iż formułowane zarzuty dotyczą najczęściej wczesnego średniowiecza. Obserwację taką można wykorzystać do rozmowy na temat obiektywizmu autora oraz tego, czy czytany fragment wyraża jego opinie, czy też są to opinie innych, które są jedynie przytaczane.

Następnie pokazuję uczniom niespełna sześciominutowy film, którego autor również stara się odpowiedzieć na postawione w temacie zajęć pytanie. Jego odpowiedź jest jednak zgoła odmienna. Film jest w języku angielskim. Mam to szczęście, że moi uczniowie dobrze radzą sobie z angielskim. W klasach, w których może być to problem można włączyć napisy w języku polskim, ale są one generowane automatycznie i ich jakość pozostawia niestety wiele do życzenia. Dlatego uczniom nieanglojęzycznym lepiej chyba dać tekst streszczający główne watki poruszone na filmie.

Bez względu na to czy na podstawie tekstu, czy też na podstawie obejrzanego filmu, uczniowie mają zadanie uzupełnić swoją tabelkę o kolejne argumenty. Drugi materiał, jak to już pisałem, przedstawia zupełnie inną wizję omawianej epoki niż pierwszy. Rozmowa z uczniami polega więc na wskazaniu, w czym oba teksty są podobne, a co je różni. Dyskusja na ten temat prowadzi do wniosku, że nawet bazując na tych samych faktach można dojść do różnych wniosków. Podsumowaniem zajęć jest powrót do spisanych na początku skojarzeń ze średniowieczem i rozmowa na temat tego, co by w nich teraz zmienili.

Taką lekcję prowadziłem do tej pory zwykle jako wstęp do omawiania okresu średniowiecza. Do tej pory realizowałem ją w drugiej klasie gimnazjum, ale wydaje mi się, że uda się ją także przeprowadzić w klasie 5 szkoły podstawowej (upraszczając nieco materiały) lub w pierwszej klasie nowego liceum.

Podobne (chyba)