Post po raz pierwszy pojawił się w serwisie doklasy.pl

Jajo czy kura?

Podzielę się dziś moim pomysłem na uczenie… a jakże: chronologii. A raczej myślenia chronologicznego. Wiadomo już, że najsłabiej wychodzą naszym uczniom te zadania, w których muszą się posłużyć/wykazać właśnie tą umiejętnością. Bardzo słabo to wypada zwłaszcza w poleceniach, w których należy ustawić wydarzenia chronologicznie. Twórcy egzaminów znają dość łatwy sposób na stworzenie trudnego zadania. Wystarczy jedynie podać cztery wydarzenia i poprosić o wskazanie najstarszego i najnowszego. O tym, dlaczego sprawia to takie problemy, piszemy w innym tekście.  Tu jednak chciałbym zaprezentować krótkie ćwiczenie – zabawę dla uczniów. Zasady są proste: uczeń ma wskazać, które z dwóch wydarzeń miało miejsce wcześniej i udowodnić tę tezę posługując się logiką i posiadanymi wiadomościami, ale BEZ WSKAZYWANIA DATY, WIEKU itd.

Przykład: Co zdarzyło się najpierw: śmierć św. Wojciecha czy zjazd w Gnieźnie?

Uczeń nie może odpowiedzieć „śmierć św. Wojciecha, gdyż miała miejsce w 997 a zjazd w 1000”. Może jednak tak:

Zjazd gnieźnieńskim odbył się dlatego, że cesarz niemiecki przyjechał na grób św. Wojciecha, a więc musiał on wcześniej zginąć”.

Niby proste, ale zmusza uczniów, żeby oderwali się od dat i myślenia  „w którym roku to było?”, a skłania do poszukiwania relacji między wydarzeniami.

Weźmy inny przykład: Co zdarzyło się najpierw śmierć Kazimierza Wielkiego czy nadanie przywileju koszyckiego?

Przykładowa odpowiedź:

"Przywilej koszycki został ogłoszony, by zapewnić dynastii Andegawenów  panowanie w Koronie po Ludwiku Węgierskim. Ta dynastia panowała po dynastii Piastów, której Kazimierz Wielki był ostatnim przedstawicielem na tronie polskim."

To uzasadnienie jest gorsze, gdyż odwołuję się do innego rodzaju chronologii (następstwa dynastii), ale uznałbym je dlatego, że wystarczy mu każdy pozbawiony dat/wieków argument.

Czasami na lekcję powtórzeniową, albo nawet na koniec zwyczajnej lekcji, szybko tworzę zestaw “kart” i w dowolny sposób wybieram dwie karty (losuję, uczeń losuje, dobieram sam…). I znowu zadaniem uczniów jest wskazywać, które w parze wydarzeń było pierwsze i wyjaśniać to bez odwoływania się do znajomości dat.

Na koniec jeszcze kilka uwag, które mogą pomóc w realizacji tego pomysłu.

Nie wszystkie wydarzenia warto ze sobą łączyć. Należy dbać o to, by wiązały się one z określonym zagadnieniem czy procesem (tak, jak w zadaniach egzaminacyjnych).

Nawet jeśli zadanie razi sztucznością to zmusza uczniów do szukania powiązań między wydarzeniami, a tego naszym uczniom wyraźnie brakuje.

Do rozwiązania takich zadań uczeń oczywiście potrzebuje odpowiedniej wiedzy. Nie jest to więc metoda, która “wyleczy” ucznia odmawiającego uczenia się. Są jednak uczniowie, którzy uczą się dat bezmyślnie co też, jak wiemy, nie jest dobrym wyjściem. Taka zabawa może ich przekonać, że do chronologii można podejść inaczej.

Dopuszczam odpowiedzi typu: „Wydarzenie A odbyło się za króla X a wydarzenie B za króla Y. A król X rządził przed Y”. Choć są one mniej pożądane niż te oparte na wskazaniu logicznych powiązań między wydarzeniami, to nadal rozwijają takie myślenie, którego oczekuję od uczniów.

Staram się ze wszystkich nakłonić uczniów, by nie stali się niewolnikami dat rocznych. Uczniowie powinni umieć odpowiedzieć na pytanie kiedy “to coś” musiało się stać z pewnym marginesem błędu. Pomijając kilkanaście kanonicznych dat nie należy - moim zdaniem - ich nawet podawać.

Podobne (chyba)