Post po raz pierwszy pojawił się w serwisie doklasy.pl

Jak oglądać filmy fabularne na lekcjach historii?

Zacznijmy od deklaracji, którą często można przeczytać w pracach naukowych: celem niniejszego wpisu nie jest wyczerpanie tematu ani nawet podsumowanie tego, co do tej pory napisano ten temat. Byłem po prostu na kilku szkoleniach, przeczytałem parę metodycznych artykułów i mam w temacie kilka swoich przemyśleń. Nie wiem już teraz, co jest moim własnym odkryciem, a co wypracowałem sobie samodzielnie. Uznajmy więc, że poniższa lista jest moją własną sałatką, na którą składają się przemyślenia i doświadczenia własne w sosie dobrych praktyk zaczerpniętych z innych źródeł.

Trzeba też pamiętać, że akurat w kwestii materiałów multimedialnych, do których należy film, czas i postęp ma ogromne znaczenie. Dostępność, a przede wszystkim łatwość korzystania z takich pomocy jest w tej chwili o wiele większa niż kilka lat temu.

Możliwości technicznie nieporównywalnie na o wiele wyższym poziomie. Warto więc od czasu do czasu taką listę sobie uaktualnić. Na dziś staram się pamiętać o tych zasadach, kiedy chcę wykorzystać film (lub jego fragment) na lekcji:

Korzystajmy z filmów z umiarem

Kiedy chodziłem do szkoły film był za każdym razem uznawany za atrakcję. Siedzieliśmy w ławkach zapatrzeni w ekran ciesząc się, że „widzimy historię”. Dziś prawie każdy z uczniów ma telefon, a prawie każdy z nich przegrzany do czerwoności YouTube. Jeśli któryś z nich interesuje się historią, to są tam również filmy historyczne. Zadajmy więc sobie pytanie, czy naprawdę warto i trzeba pokazać ten konkretny film. Może nie jest on już taką atrakcją, jak nam się wydaje. Może niczego nowego nie wniesie. Naprawdę czasem lepiej porozmawiać.

Zwracajmy uwagę, że film to dzieło artystyczne

Bardzo mnie denerwuje, jak krytykujemy film historyczny za to, że w tym lub innym obszarze nie przedstawia prawdy historycznej. Żaden film historyczny jej nie przedstawia. Tylko w mniej lub bardziej atrakcyjny sposób przybliża nam historyczne wyobrażenia twórców filmu. I nie ma tu znaczenia, czy pokazujemy fragment „Rzymu”, serialu świetnego i relatywnie nowego, czy wiekowych już „Krzyżaków”.  Byłoby dużym błędem z naszej strony, gdyby uczniowie wyszli z przekonaniem, że „tak to właśnie było”. Na pewno jednak warto porozmawiać z uczniami o tym, jak poszczególne postaci zostały przedstawione, czy scena, którą oglądamy, ma tworzyć jakiś konkretny przekaz, jaką rolę gra muzyka itd.

Przekażmy jak najwięcej potrzebnych informacji o filmie

Pokazując nawet filmową scenę powinniśmy przekazać kilka podstawowych informacji, zwłaszcza jeśli później uczniowie mają ją analizować Podajmy więc informację o tym, w którym roku został film wyprodukowany, czy powstawał w jakiejś określonej sytuacji politycznej, kto w nim gra, czy z filmem związane są jakieś kontrowersje albo dlaczego przeszedł do historii. Ucząc historii uczymy również krytycznego podejścia do materiału źródłowego a zatem warto uczniów przyzwyczajać do formułowania takich pytań.

Nie marnujmy czasu na lekcji

Większość obecnie pokazywanych filmów jest wyświetlanych za pośrednictwem YouTube. Skoro tak jest, to zastanówmy się, czy naprawdę stać nas na oglądanie filmu razem na lekcji? Czy nie warto zadać jako pracy domowej obejrzenia odpowiedniego fragmentu w domu? Obecnie YouTube pozwala już wysłać link do konkretnej minuty i sekundy materiału. Jeśli wyślemy uczniom odpowiedni komentarz i link możemy zaoszczędzić sporo czasu. Nie musimy wtedy słuchać denerwującego „ja już ten film widziałem”.  Istnieje obawa, że ktoś filmu nie obejrzy, ale jest ona podobna do niewykonania do tradycyjnej pracy domowej, a konsekwencje tego uczniowie pewnie znają.

 

Zachowajmy samodyscyplinę przy omawianiu filmu

Nauczyciel przed pokazaniem materiału filmowego wskazuje uczniom, na czym mają się skupić w czasie oglądania, a więc jakich informacji mają szukać, na co mają zwrócić uwagę. Świetnie jeśli uczeń może cały czas widzieć pytania, na które ma odpowiedzieć po zakończeniu oglądania. Dyscyplina, o której piszę, powinna być jednak zachowana przede wszystkim w trakcie omawiania materiału. To przecież ta część pracy z filmem jest najistotniejsza. Rozmawiajmy o filmie/omawiajmy film według zadanych wcześniej uczniom pytań, a na ewentualne pytania uczniów odpowiedzmy na końcu i tylko wtedy, kiedy jest na to czas. Upewnijmy się, że wnioski są prawidłowo wyciągnięte.

 

Z pokazywaniem filmu na zajęciach łączy się jeszcze wiele innych kwestii, choćby ta jak i czy pokazywać filmy w całości. Myślę, że warto jest współpracować z nauczycielem polskiego czy wiedzy o kulturze. Może ten sam film uda się wykorzystać również w ramach lekcji innych przedmiotów.

Rola filmu, jego atrakcyjność i znaczenie na lekcji historii się na pewno zmienia. Punkt ciężkości naszych wspólnych z uczniami analiz powinien się przenosić z warstwy ilustracyjnej na krytyczną. Na facebookowej grupie, którą prowadzimy Iza Wypich zaczęła tworzyć zbiór fabularnych filmów, które są przez nas wykorzystywane. Zapraszam do uzupełniania. 

 

Podobne (chyba)