Post po raz pierwszy pojawił się w serwisie doklasy.pl

Kromka chleba – spotkanie autorskie

Lubię spotkania w kinie Atlantic. Mam to szczęście, że znam Artura Wolskiego ze szkoły, w której kiedy pracowałem i dzięki temu czasami, mogę - na jego zaproszenie - prowadzić spotkania autorskie przeznaczone dla szkół. Dzisiaj spotkaliśmy się z autorkę Dagmarą Dworak i znaną (nigdy nie zapomnę, kiedy pierwszy raz ją zobaczyłem w epizodycznej roli w "Ogniem i mieczem" i ...) Joanna Brodzik były naszymi gośćmi. Książką "Kromka chleba" jest zapisem wspomnień Sybiraków. W "Kromce chleba" Dworak zderzyła ze sobą opowiadanie rodzeństwa, które jako dzieci przeżyły gehennę syberyjskiej odysei.

Losy rodziny śledzimy na podstawie relacji dwójki z piątki dzieci. Autorka wysłuchała i opracowała obie relacje tak by można było je śledzić równolegle. Słabością (albo siłą?) książki jest fakt, że relacja odbywa się długo po wydarzaniach. Czujemy, że obie relacje są już efektem "urobienia" pewnej narracji. Różnice w obu przekazach można policzyć na palcach jednej ręki, nie do końca daje się wyczuć jakakolwiek różnica w charakterze obu relacji. Może być to jednak i siła książki, jeśli zwrócimy na to uczniom uwagę.

Wspomnienia zawarte w książce są mimo wszystko kopalnią ciekawych tekstów źródłowych do opowiedzenia o Sybirakach. O tym w jaki sposób dochodziło do wywózki, tworzyła się armia Andersa, dywizja T. Kościuszki. Dzięki kwartalnikowi "Karta" mamy już od dawna dostęp do tego typu źródeł. Spojrzenie na wydarzenia historyczne oczami "zwykłego człowieka" z jednej strony pozwala na poznanie innej, bliższej uczniowi perspektywy, z drugiej kształtuje w uczniu większe poczucie empatii. Setki tysięcy ludzi przestają już być tylko liczbami. W wspomnieniach zawartych w tej książce bardzo wyraźnie odbiją "wielką historię". Cios w plecy, wysyłka, Sikorski-Majski, armia Andersa, Katyń, Sielce nad Oką... to wszystko tu jest tylko inaczej.

Miałem kiedyś taki (oczywiście niezrealizowany) pomysł, żeby w czasie realizacji tematów XX wieku wziąć pod lupę jedną osobę, albo jeszcze lepiej... żeby poszczególni uczniowie wzięli kilka osób pod lupę i patrzyli na jej dzieje mając za tło to, co właśnie omawiamy.  No bo niech to co jest w podręczniku ma jakiś sens, jakieś odniesienie do życia, z którym uczniowie mogą się utożsamić (ech ta empatia). I tak książka się świetnie do tego nadaje choć tylko w tym kawałku historii o II wojnie.

Podobne (chyba)