Post po raz pierwszy pojawił się w serwisie doklasy.pl

Między bohaterami a zwykłym człowiekem

Zostałem poproszony przez Gazetę Wyborczą o skomentowanie podręczników do IV klasy przygotowanych zgodnie z nową podstawą programową, która wejdzie w życie już za kilkanaście dni. W wywiadzie deklaruję, że ze względu na liczne uproszczenia i pominięcia w tych podręcznikach - "sam sobie napiszę program". Znając rzeczywistość, liczę się z tym, że wielu z czytelników (mam nadzieję, że nie nauczycieli) zarzuci mi ignorowanie prawa i wytycznych MEN. Niedorzeczne? „Polityka” pisząc o podstawie programowej z języka polskiego wyraźnie myli program nauczania z właściwą podstawą, którą błędnie definiuje. Dlatego zdecydowałem się na ten komentarz do mojej wypowiedzi.

Nie podoba mi się podstawa programowa do IV klasy. Świat w niej jest czarno-biały a bohaterowie krystalicznie czyści. Zupełnie jak w popularnych książkach o „Ojczyźnie” sprzedawanych na Poczcie Polskiej. Oparcie narracji na bohaterskim panteonie Polaków jest krokiem w tył w stosunku do tego, co nazywamy nowoczesnym nauczaniem historii. Nie pozwala na rozwijanie u uczniów krytycznego myślenia, nie skłania do zadawania pytań, karze wątpiących a dodatkowo sprawia, że historia staje się po prostu nudna.

Żeby uczyć według takiej podstawy będę zmuszony nieco uzupełnić podstawową opowieść. Dlatego w moim własnym programie nauczania zamierzam  koniecznie:

  • Dodać lekcje, na których uczeń pozna świat a zwłaszcza Europę w czasie życia poszczególnych polskich bohaterów.
  • Pokazać inne postaci, żyjące swym codziennym dniem.
  • Oprzeć opowieść o postaciach na - dopasowanych do wieku uczniów - źródłach historycznych.
  • Oprzeć poszczególne lekcje na pytaniach dotyczących decyzji, które poszczególne postacie musiały podjąć, żeby osiągnąć to, co osiągnęły. Można mówić, że „Polon i Rad jest wielkim odkryciem Polki Marii Skłodowskiej”, ale – moim zdaniem – czwartoklasista powinien przede wszystkim zrozumieć skalę trudności, które wcześniej Skłodowska przezwyciężyła.
  • Pokazać omawiane postacie w innym świetle - nie tylko w pozytywnym, jak chcą tego autorzy podręcznika, choć niekoniecznie od razu - w negatywnym. Można jednak się zastanowić, które z osób są znane na świecie, które nie i dlaczego. O kim zagraniczny widz chętnie zobaczyłby film i dlaczego.

No i na koniec: nigdy nie zrozumiem, dlaczego uczeń czwartej klasy ma w pierwszej kolejności, w zasadzie w teorii, dowiadywać się, czym jest źródło, na czym polega praca historyka, jak mierzy się czas a potem w zasadzie już się do te go nie wraca. Wszystkie te kwestie znacznie łatwiej jest przedstawić uczniom w praktyce - na lekcjach poświęconych określonym postaciom czy tematom. Krótko mówiąc mam zamiar prawie od razu zacząć omawiać postaci wskazane w podstawie i w czasie tych zajęć  stale powracać z uczniami do rozmowy o warsztacie historycznym.

Na pewno w nadchodzących roku kilkoma pomysłami na lekcje z czwartoklasistami się tutaj podzielę.

Podobne (chyba)