Post po raz pierwszy pojawił się w serwisie doklasy.pl

Na 11 listopada

Rocznica odzyskania niepodległości to jeden z tych dni w roku szkolnym, kiedy nauczyciel historii wychodzi na pierwszy plan i otrzymuje misję “przygotowanie czegoś”. Klasyczne apele zachowały się pewnie jeszcze w wielu szkołach. Przyznam, że nigdy nie byłem zwolennikiem tego typu wydarzeń. Zarówno jako uczeń, jak i jako nauczyciel. Dlatego w czasach, kiedy pracowaliśmy w jednej szkole razem z Kubą, próbowaliśmy zwykle na tę okazję przygotować coś nowego, czego ani uczniowie, ani nauczyciele się nie spodziewali.

Odzyskanie niepodległości przez Polskę to proces trudny, skomplikowany i przede wszystkim niejednowymiarowy (a więc złożony nie tylko z sukcesów, ale także ze zdarzeń mniej i bardziej niepomyślnych). Z kolei data święta niepodległości ma w zasadzie charakter symboliczny - niełatwo zatem zbudować opowieść o tym procesie jedynie wokół wydarzeń, do których doszło 11 listopada 1918 roku.   Podczas jednego z rocznicowych spotkań wykorzystaliśmy zatem razem z Kubą  pomysł, który podpatrzyłem na jakimś międzynarodowym warsztacie organizowanym przez Euroclio. Na pierwszy rzut oka wydaje się nieco dziwny, trochę archaiczny a może nawet po prostu nudny. Ale zadziałał. Polega on na czytaniu przez uczniów źródeł na głos dla wszystkich zgromadzonych. Sztuka polega na tym, by dobrać źródła nie tylko odpowiednie dla wieku uczniów, lecz także ciekawe, mocne, by nie rzec … dramatyczne.

Na temat spotkania, o którym piszę, wybraliśmy okoliczności śmierci pierwszego prezydenta RP Gabriela Narutowicza w grudniu 1922. Jak widać dość luźno potraktowaliśmy listopadową rocznicę. Chcieliśmy jednak pokazać, że proces odradzania się Polski był trudny a czasem tragiczny i nie ograniczał się wyłącznie do walki zbrojnej. “Nie była to bajka” - jak popularnie się mówi.

Spotkanie zaczęliśmy od krótkiego wprowadzenia. Towarzyszyła nam poniższa, prosta prezentacja:

Jak widać pierwsze minuty wprowadzenia poświęciliśmy skomplikowanej sytuacji narodowościowej oraz bardzo nierównemu poziomowi rozwoju ekonomicznego II RP, którego symbolem jest dobrze znany schemat sieci kolejowej na jej ostatecznym terytorium.Na koniec, krótko, opowiedzieliśmy o najważniejszych wydarzeniach prowadzących do grudnia 1922.

Następnie poprosiliśmy 20 osób o przeczytanie przydzielonych im fragmentów źródeł, które zaczerpnęliśmy z kwartalnika “Karta”:

Czytanie trwało około 30 minut, tylko czasami któryś z nas coś wytłumaczył, wyjaśnił. Materiały zostały wybrane przez “Kartę” tak, że pomimo swej pozornej nieatrakcyjnej dla uczniów formy (“tylko tekst??”) mają swoją siłę i w wymowę. Z biegiem czasu w sali robiło się coraz ciszej, uczniowie zaczęli dostrzegać, że poszczególne teksty przedstawiają serię wydarzeń prowadzących do tragedii.

Trudno było oczywiście przewidzieć, w jakim kierunku potoczy się dyskusja po takiej lekturze. Zależało nam jednak na tym, by uczniowie zauważyli , że wolność nie jest łatwa. Pamiętam, jak w ramach tej rozmowy jeden z uczniów powiedział, że może zdobycie niepodległości okazało się łatwiejsze niż organizacja nowego państwa.

 

 

 

Podobne (chyba)