Post po raz pierwszy pojawił się w serwisie doklasy.pl

Porównywanie musi czemuś służyć

Zacznę od wytłumaczenia się przede wszystkim przed samym sobą. Bo nie lubię, kiedy nauczyciele historii porównują ze sobą ilustracje współcześnie stworzone na potrzeby podręczników bądź popularnych wydawnictw historycznych. Jest to, moim zdaniem, mocno sprzeczne z naszym fachem. Mamy uczyć odpowiedniego podejścia do źródeł historycznych, podkreślając przede wszystkim ich znacznie  i większą roli niż źródeł pośrednich. Dziś na lekcji się jednak okazało, że czasami po prostu trzeba spędzić trochę czasu nad ... dwiema ilustracjami przedstawiającymi wojownika mongolskiego i piastowskiego woja z XIII wieku. Zamierzałem na zajęciach przede wszystkim zająć się z uczniami porównaniem dwóch tekstów źródłowych. Omawiając bitwę pod Legnicą użyłem tekstów znalezionych w Wikipedii (bo ja korzystam z Wikipedii). Jak się jednak okazało, szukanie podobieństw i różnic w przekazach kronikarskich zabrało mniej czasu niż rozmowa o dwóch wojownikach, których oryginał znajduje się w jednym z dawno wydawanych przez Rzeczpospolitą zeszytów poświęconych bitwom polskim.

Niestety skan, który posiadam nie jest najlepszy, ale udało mi się wyświetlić go uczniom w niezłej jakości. Rozmowa poszła w kierunku różnic w uzbrojeniu. Zaczęliśmy od hełmu (zalety i wady poszczególnych kształtów), ubioru, jego ciężaru i co się z tym wiąże cech konia, który nosił wojownika. Uczniowie (czy pisałem, że chodzi o szkołę podstawową?) zaczęli jednak rozmawiać o taktyce, która jest konsekwencją takiego a nie innego nakrycia. Rozmawialiśmy więc o ukształtowaniu towaru, jaki był najlepszy dla obu armii, szybkości, wykorzystaniu terenów zarośniętych. Trudno było tę rozmowę przerwać i dlatego postanowiłem skrócić kolejne kroki.
Porównujmy jak najwięcej, ale nie idźmy w proste "wymień różnice i podobieństwa, jeśli uczniów stać na więcej. To świetna szkołą argumentacji, myślenia przyczynowo-skutkowego a co za tym idzie historycznego oraz rzeczywiste wykorzystanie ilustracji dla potrzeb lekcji historii.
Pod koniec lekcji udało mi się na szczęście nawiązać do źródła i zapytać o to, jak armie zostały przedstawione na wizerunku z epoki i tym samym skomentować kwestię żródeł.

Podobne (chyba)