Podzielę się dziś moim pomysłem na uczenie… a jakże: chronologii. A raczej myślenia chronologicznego. Wiadomo już, że najsłabiej wychodzą naszym uczniom te zadania, w których muszą się posłużyć/wykazać właśnie tą umiejętnością. Bardzo słabo to wypada zwłaszcza w poleceniach, w których należy ustawić wydarzenia chronologicznie. Twórcy egzaminów znają dość łatwy sposób na stworzenie trudnego zadania. Wystarczy jedynie podać cztery wydarzenia i poprosić o wskazanie najstarszego i najnowszego. O tym, dlaczego sprawia to takie problemy, piszemy w innym tekście.  Tu jednak chciałbym zaprezentować krótkie ćwiczenie – zabawę dla uczniów. Zasady są proste: uczeń ma wskazać, które z dwóch wydarzeń miało miejsce wcześniej i udowodnić tę tezę posługując się logiką i posiadanymi wiadomościami, ale BEZ WSKAZYWANIA DATY, WIEKU itd.

Przykład: Co zdarzyło się najpierw: śmierć św. Wojciecha czy zjazd w Gnieźnie?

Uczeń nie może odpowiedzieć „śmierć św. Wojciecha, gdyż miała miejsce w 997 a zjazd w 1000”. Może jednak tak:

Zjazd gnieźnieńskim odbył się dlatego, że cesarz niemiecki przyjechał na grób św. Wojciecha, a więc musiał on wcześniej zginąć”.

Niby proste, ale zmusza uczniów, żeby oderwali się od dat i myślenia  „w którym roku to było?”, a skłania do poszukiwania relacji między wydarzeniami.
Czytaj dalej... "Jajo czy kura?"

Nie zaczynam lekcji od odpytywania. Powoduje to niepotrzebne stres, „spinę” wśród uczniów, której potem, mimo najszczerszych chęci, nie da się odczarować. Wolę sprawdzać ich wiedzę na zapowiedzianych sprawdzianach lub lekcjach specjalnie do tego przeznaczonych. Dla mnie o wiele ważniejsze jest włączenie ucznia do lekcji. Gdzieś przeczytałem, że twórcy reklam muszą pamiętać, że pierwszych kilka sekund spotu idzie na straty. Widz czy słuchacz włącza się w reklamę po kilku chwilach, kiedy podświadomie stwierdza, że to, co słyszy może go zainteresować. Wydaje mi się, że tak samo jest z uczniami na lekcji. Zatem pierwsze chwile lekcji spędzam na rzucanie sieci, na który chce złapać jak najwięcej narybku. 

Poniżej sześć pomysłów na inne, niż odpytywanie, rozpoczęcie lekcji.

Czytaj dalej... "Jak zaczynać lekcje historii?"

Początek roku szkolnego zawsze stanowi dla nauczyciela wyzwanie. Z jednej strony pojawia się pokusa, żeby szybko ruszyć do przodu z materiałem, co pozwoli uniknąć pośpiechu później. Z drugiej strony jednak często ogarnia nas obawa, że dwa miesiące to czas wystarczający, żeby uczniowie zapomnieli wszystko, czego ich z takim trudem nauczyliśmy w poprzedniej klasie. W efekcie nie wiadomo od czego zacząć. Czy powtarzać ostatnie tematy, te z końca poprzedniego roku? Czy cały ostatni dział? Czy zrobić powtórzenie z całego poprzedniego roku, najlepiej zakończone sprawdzianem?

Ja sam nie robię żadnej z powyższych rzeczy, a w zamian każdy rok zaczynam od zajęć mających na celu przypomnienie, co jest w historii naprawdę ważne.

Czytaj dalej... "Jak rozpocząć rok szkolny?"