Tegoroczny egzamin gimnazjalny z historii i WOS miał - jak pisaliśmy - dość przyjazną dla uczniów formę: poszczególne zadania oparto na znanych, wcześniej wypróbowanych wzorach, a poruszane zagadnienia – z pojedynczymi wyjątkami – były raczej przewidywalne. Opublikowane niedawno przez CKE podsumowanie wyników uczniów zachęca jednak, aby dokładniej sprawdzić, które polecenia okazały się dla nich najtrudniejsze, a które – najprostsze. Jednocześnie można również zweryfikować, na ile trafne były przewidywania Jacka, który już w dniu samego egzaminu próbował wskazać, z czym uczniowie będą mieli największy kłopot.

Czytaj dalej... "Analizujemy egzamin gimnazjalny"

Jeśli chcemy jakiegoś dowodu, że polscy nauczyciele nie uczą „pod egzamin” to go mamy i jest bardzo solidny! Tylko chyba nie o taki tym, którzy go głoszą chodzi.

Uczniowie gimnazjum udowodnili nam po raz siódmy z rzędu, że nie umiemy ich uczyć następstwa wydarzeń. Kolejny raz proste zadanie okazało się „nie takie proste”. Chyba nie wystarczy już tylko wskazywać palcem na nieumiejących się uczyć uczniów, “którzy nie potrafią zapamiętać najprostszych dat”

Justyna Suchecka z Gazety Wyborczej ćwierknęła w ubiegły piątek o najtrudniejszym zadaniu na egzaminie gimnazjalnym, jakim okazało się (to żadna niespodzianka) pytanie o chronologię wydarzeń związanych ze stosunkami polsko-krzyżackimi. Pani redaktor raczyła również wspomnieć o mnie, za co jestem Jej wdzięczny, ale czuję się trochę tak jak bramkarz, który wyłapał dwa rzuty karne, ale jego drużyna i tak przegrała 5:0.

Niestety na stronie Centralnej Komisji Egzaminacyjnej nie ma jeszcze wielu danych. Znamy rozkład centylowy, rozkład wyników, ale wciąż nie wiemy jak „wypadły” poszczególne zadania. Wiemy jedynie, które z nich było najłatwiejsze (WOS), a które najtrudniejsze . Czytaj dalej... "Przegrana bitwa z datami"

Przygotowując się do matury długie godziny spędziłem nad rozpisaniem na osi czasu wszystkich wojen, które siedemnastowieczna Rzeczpospolita prowadziła w XVII wieku. Klasówkę przed maturą zaliczyłem, ale niewiele z zapamiętałem z tej partii materiału - czyli moja nauka nie przyniosła dobrego efektu. A potem dokładnie to samo robiłem z moimi uczniami – kilka lekcji poświęcaliśmy na omówienie relacji z poszczególnymi państwami a potem oczekiwałem od nich, że wykują na pamięć daty wojen, bitew, traktatów. I frustrowałem się, że nie tylko nie wiedzą kiedy i dlaczego zawarto traktat w Buczaczu ale też, że nie potrafią scharakteryzować sytuacji międzynarodowej Polski w XVII wieku.

Czytaj dalej... "Jak uczyć o wojnach XVII wieku i nie zanudzić?"