Zawsze wyzwaniem było dla mnie uczenie o okresie, który chyba najbardziej lubię, a więc o epoce Jagiellońskiej. Głównym kłopotem było takie ułożenie lekcji, żeby uczeń poznając zasadniczo trzy osobne obszary tematyczne ważne dla tego okresu (rozwój przywilejów szlacheckich, relacje z krzyżakami i rozwój relacji polsko-litewskich) miał synchroniczny obraz całej tej epoki. Mówiąc obrazowo, żeby miał świadomość, że nie byłoby przywileju cerekwickiego bez wojny trzynastoletniej, a unii w Horodle bez bitwy pod Grunwaldem.

Akcentowanie takich zależności w czasie poszczególnych lekcji nie przynosiło zadowalających efektów. Musiałem więc szukać innych rozwiązań. Zacząłem dbać o to, żeby po lekcjach poświęconych szczegółowym tematom dotyczącym okresu jagiellońskiego przynajmniej jedne zajęcia poświęcić na podsumowanie pokazujące wszystkie te procesy w ujęciu synchronicznym.

Czytaj dalej... "Podsumowanie epoki Jagiellońskiej"

Żałuję, że tak często mówimy uczniom, że się czymś nie zajmiemy, bo „nie ma tego w programie” albo „to będzie później”. Słaba to dla nich pociecha, skoro dany temat jest aktualny tu i teraz. Pamiętając zatem, że mam również przygotować młodych ludzi do spotkania z mediami i rzeczywistością, w której żyją, czasem przygotowuję lekcje na tematy aktualne, które wystają poza wcześniej zaplanowany program. Przecież to nienaturalne, że wszyscy w Polsce dyskutujemy o jakiejś historycznej kwestii, a na lekcjach historii udajemy, że sprawy nie ma.

Wziąłem więc byka za rogi i zająłem się szybko czterominutowym filmem „Niezwyciężeni”  wyprodukowanym pod auspicjami Instytutu Pamięci Narodowej. Film miał premierę w  Internecie 15 września. Dzięki komputerowej animacji, która formą przypomina najbardziej popularne gry (kojarzy mi się z Wiedźminem), na pewno potrafi przemówić do młodszej publiczności. A zatem to tylko kwestia czasu, kiedy uczeń zapyta mnie: „widział Pan?”. Tak, widziałem i chcę z nimi na ten temat porozmawiać. Czytaj dalej... "Oglądamy film „Niezwyciężeni”"

Kuba napisał w poniedziałek obszernie o tym, jak organizuje swoje pierwsze zajęcia. Dorzucę swoją propozycję takich zajęć „na otwarcie” i opiszę krótkie zadanie rozgrzewkowe. Zajmuje ona niemal całą lekcję i ma wyjaśnić uczniom, na czym polega rozróżnienie, które często stosuję na lekcjach. Prawie każdą z nich zaczynam od wskazania, czy będziemy na niej wraz z uczniami latać  helikopterem, samolotem lub po prostu chodzić po ziemi. O co chodzi? Już tłumaczę.

Dużą wagę przywiązuję do tego, by moi uczniowie (niezależnie od wieku) zdawali sobie sprawę, na ile generalny jest temat, który realizujemy. Czytaj dalej... "Piechotą i helikopterem"