Przeskocz do treści

Wiele piszemy na łamach tego bloga o innym, niż tradycyjny, podejścu do uczenia historii. W 49. odcinku podcastu edukacyjnego Edugadki, Jacek Staniszewski rozmawia z Marcinem Zarodem o tym, jak mu się pozmieniały priorytety w trakcie uczenia.

Przy okazji przypominamy też odcinek z Kubą Lorencem na temat oceniania IB głównie w nauczaniu historii.

Praca w czwartej klasie przynosi mi coraz więcej radości. Mając świadomość, że właśnie wtedy uczniowie deklarujący, że uwielbiają historię mogą spotkać się ze  wszystkim co najgorsze w nauczaniu naszego przedmiotu: zapamiętywaniem, zapisywaniem rzeczy, których nie są w stanie zapamiętać, niekończącymi się wykładami nauczycieli, staram się jak najbardziej angażować uczniów podczas zajęć. Podstawa programowa ze swoim zbiorem zasłużonych nie pomaga. Co robię? Szanując decyzję autorów podstawy, mówię o wybranych Polakach starając się jednak punkt ciężkości przerzucić na czasy tych osób, albo na warunki, w których przyszło im żyć. Wydaje mi się, że takie przedstawienie tych osób ma trochę większy sens. Podręczniki mi również nie pomagają, nie znalazłem jeszcze takiego, który spełniałby moje oczekiwania. Stąd poszukiwanie własnych dróg.

Uczeń w czasie opisywanej lekcji.
Zdjęcie wykonane w Akademii Dobrej Edukacji

Czwartoklasiści to naprawdę młodzi ludzie, to ich pierwszy rok z historią, na której  (za?) często spotykają się z datami, nazwiskami i faktami do zapamiętania. Dla mnie jest to cudowny moment, by - jeszcze w pewnym trybie zabawy - zabrać ich w przeszłość. Jest to dla mnie okazja na wyjaśnienie, czego w tej przeszłości nie było, jak różniła się tamta rzeczywistość od naszej.  Zrozumiały brak wyczucia przeszłości widać u uczniów bardzo często.

Czytaj dalej... "Dywersja czwartoklasistów czyli „puścić muzykę na maxa”"

Publikacja materiałów związanych z działalnością ugrupowań skrajnie nacjonalistycznych w Polsce nie może pozostać przez nas niezauważona. Nauczyciel historii, którego obowiązkiem jest tłumaczenie historycznych kontekstów współczesnych wydarzeń, moim zdaniem, powinien „nacisnąć pauzę” w realizacji swojego rozkładu materiału i poświęcić choć 45 minut, żeby porozmawiać z uczniami o tym materiale. Nie jest to zresztą działanie niezgodne z Podstawą programową. Mamy więc nie tylko moralny, ale i formalny obowiązek wskazać, skąd się bierze i do czego prowadzi ideologia oparta na szowinistycznym nacjonalizmie.

Długo zastanawiałem się w jaki sposób przygotować się do zajęć. Nie mogłem przecież omówić całego zagadnienia. To byłoby zbyt sztuczne. Zależało mi zresztą na tym, by uczniów postawić w pewnej konkretnej sytuacji i omówić związany z nią problem moralny. Postanowiłem nie iść w stronę kaznodziejstwa, nie chciałem przytaczać liczb, epatować zdjęciami masowych morderstw czy mówić, że „nazizm i antysemityzm są złe”. Czytaj dalej... "Nazizm. Co można (było) zrobić"

Jesteście na tygodniowej wycieczce. Obiecano wam, że będziecie mieć dużo wolnego czasu, będziecie codziennie chodzić na basen, decyzje dotyczące tego, co zrobić kolejnego dnia, będą zapadać w czasie dyskusji z opiekunami. Okazuje się, że prawda jest nieco inna. Co prawda macie sporo czasu wolnego, ale basen jest co drugi dzień, a co ranek musicie uczestniczyć w nudnych lekcjach. Protestujecie czy nie? Co możecie zyskać, co możecie stracić? Jakie stanowiska wśród uczestników wycieczki mogą się pojawić?

Zaczynam wierzyć w metodę, którą mocno popularyzują twórcy serwisu Facing History. Chodzi w skrócie o to, by pewne decyzje, spory, kontrowersje tłumaczyć uczniom przez sprowadzenie ich do poziomu relacji ludzkich, które są wyobrażalne dla uczniów, osadzone w naszej rzeczywistości. Czytaj dalej... "Powstanie listopadowe czyli nieudana wycieczka"