Ile razy na spotkaniach z nauczycielami słyszałem: "Wszystko fajnie i cacy, ale kiedy my to mamy zrobić". Przyznam się szczerze, że pewnego dnia przestałem zadawać sobie takie pytania i stwierdziłem, że żyję za krótko w swoim nauczycielskim życiem, żeby tylko "robić program". ,

Czasami więc nie mogę sobie odmówić zajęć które są moim zdaniem równie ważne jak te kanoniczne, ale niekoniecznie wpychają uczniom kolejną dawkę wiadomości.

Kiedyś była jeszcze okazja porozmawiać sobie o Wilhelmie Zdobywcy, który w 1066 pod Hastings rozpoczynał naszą szkolną historię.

Nowa podstawa programowa zmusi nas znowu pewnie do opowiadania o bitwie w V klasie. I może wtedy będziemy mogli powiedzieć o tkaninie. W zasadzie trudno o niej nie mówić. Nie dość, że przemawia do uczniów swoim prostym przekazem ("proszę Pana to w sumie taki komiks"), to do tego jestem dużo akcji, krwi no i happy end na końcu.

Zazwyczaj tkaninę omawiam tak: rozdaję fragmenty uczniom i proszę o interpretację. Następnie proszę uczniów, by spróbowali rozdane fragmenty poukładać chronologicznie. I, jak często lubię robić, nie mówię czy zadanie zostało wykonane dobrze czy nie (więcej o tej metodzie piszę tu). Uczniowie mają się o tym samodzielnie przekonać oglądając tę animację:

Czytaj dalej... "Samemu utkać tkaninę z Bayeoux"