Zacznę od wytłumaczenia się przede wszystkim przed samym sobą. Bo nie lubię, kiedy nauczyciele historii porównują ze sobą ilustracje współcześnie stworzone na potrzeby podręczników bądź popularnych wydawnictw historycznych. Jest to, moim zdaniem, mocno sprzeczne z naszym fachem. Mamy uczyć odpowiedniego podejścia do źródeł historycznych, podkreślając przede wszystkim ich znacznie  i większą roli niż źródeł pośrednich. Dziś na lekcji się jednak okazało, że czasami po prostu trzeba spędzić trochę czasu nad ... dwiema ilustracjami przedstawiającymi wojownika mongolskiego i piastowskiego woja z XIII wieku. Zamierzałem na zajęciach przede wszystkim zająć się z uczniami porównaniem dwóch tekstów źródłowych. Omawiając bitwę pod Legnicą użyłem tekstów znalezionych w Wikipedii (bo ja korzystam z Wikipedii). Jak się jednak okazało, szukanie podobieństw i różnic w przekazach kronikarskich zabrało mniej czasu niż rozmowa o dwóch wojownikach, których oryginał znajduje się w jednym z dawno wydawanych przez Rzeczpospolitą zeszytów poświęconych bitwom polskim.

Czytaj dalej... "Porównywanie musi czemuś służyć"

Ile razy na spotkaniach z nauczycielami słyszałem: "Wszystko fajnie i cacy, ale kiedy my to mamy zrobić". Przyznam się szczerze, że pewnego dnia przestałem zadawać sobie takie pytania i stwierdziłem, że żyję za krótko w swoim nauczycielskim życiem, żeby tylko "robić program". ,

Czasami więc nie mogę sobie odmówić zajęć które są moim zdaniem równie ważne jak te kanoniczne, ale niekoniecznie wpychają uczniom kolejną dawkę wiadomości.

Kiedyś była jeszcze okazja porozmawiać sobie o Wilhelmie Zdobywcy, który w 1066 pod Hastings rozpoczynał naszą szkolną historię.

Nowa podstawa programowa zmusi nas znowu pewnie do opowiadania o bitwie w V klasie. I może wtedy będziemy mogli powiedzieć o tkaninie. W zasadzie trudno o niej nie mówić. Nie dość, że przemawia do uczniów swoim prostym przekazem ("proszę Pana to w sumie taki komiks"), to do tego jestem dużo akcji, krwi no i happy end na końcu.

Zazwyczaj tkaninę omawiam tak: rozdaję fragmenty uczniom i proszę o interpretację. Następnie proszę uczniów, by spróbowali rozdane fragmenty poukładać chronologicznie. I, jak często lubię robić, nie mówię czy zadanie zostało wykonane dobrze czy nie (więcej o tej metodzie piszę tu). Uczniowie mają się o tym samodzielnie przekonać oglądając tę animację:

Czytaj dalej... "Samemu utkać tkaninę z Bayeoux"