W ubiegłą sobotę byłem gościem Dzień Dobry TVN. Zostałem tam przepytany przez Kingę Rusin i Piotra Kraśkę na temat nowej podstawy programowej w liceum. W pewnym momencie redaktor Kraśko zapytał, jak to możliwe, że niektórzy politycy nie znają takich podstawowych dat jak 1863 - wybuch powstania styczniowego. Kto chce, może zobaczyć, jak potoczyła się dalej rozmowa. Ja tymczasem, inaczej niż zwykle, chciałbym się skupić na samych datach.

Skąd bierze się przeświadczenie, że  uczeń ma znać tę a nie inną? Są daty - powiedzmy - klasyczne: 1410, 1492, 966, 1054 (tak?), 1076 (na pewno?) 476 (to na pewno!), 1939 (nawet dzienne!)... itd. Myślę, że dość szybko doszedłbym do setki jakoś nie wkładając w to wielkiego wysiłku. Może więc warto zastanowić się nad kryterium wyboru dat istotnych i ważnych przed zaprezentowaniem ich uczniom

Oto pięć pytań, które sobie zadaję ZANIM napiszę konkretną datę na tablicy i wyślę uczniom sygnał, że powinni ją znać: Czytaj dalej... "5 pytań o daty"

Dziś, po raz pierwszy, publikujemy wpis gościnny. Cieszymy się, że udało nam się namówić Karolinę na podzielenie się z czytelnikami tego bloga, swoich przemyśleć dotyczących sketchnotek. Wyraźnie widać w ostatnich tygodniach wzrastającą popularność tej metody.  Oddajemy więc głos Karolinie a sami idziemy próbować coś "naryzantowować". Podobno nie trzeba umieć rysować. Bardzo w to wierzymy bo z rysowaniem u nas nietęgo.

Autor: Karolina Żelazowska*

Historia to rekonstrukcja fragmentów przeszłości, w której pomocne mogą być obrazy. W trakcie zajęć wykorzystuję materiały - grafiki, fotografie, ryciny, mapy, które  sprawiają, że możemy “zobaczyć historię”. Do rysowania zachęcam także uczniów.  Dodatkowo rysowanie w trakcie lekcji, może być dobrą formą notowania dla osób “myślących obrazami” lub “potrzebujących ruchu”. Sama chętnie rysuję, aby skupić się na zadaniu. Dodatkowo notatki wizualne, nazywane też sketchnotkami, są coraz popularniejsze… stąd też tekst o rysowaniu na historii. Czytaj dalej... "RysoNotki, sketchnotki na historii"

Poprzedni wpis Jacka dotyczył historii z Gwiezdnych Wojen. Ja też chciałbym dziś nawiązać do tematów kosmicznych. A do lekcji związanych z odkryciami geograficznymi pasują one jak mało co. Chodzi o to, żeby pokazać, że odkrywanie nowych lądów i wyobrażenia na ich temat były podobne do naszych wyobrażeń na temat innych planet i życia na nich.

Lekcje o odkryciach geograficznych należą do moich ulubionych. Bez względu na to, czy odbywają się w gimnazjum czy w liceum. Od tego roku szkolnego zacząłem pracować także w szkole podstawowej. Ciągle jeszcze ucząc się prowadzić lekcje z uczniami w tym wieku zastanawiałem się, jak sprawić, by zainteresować ich tematem odkryć geograficznych. Zgodnie z wymaganiami starej podstawy programowej odkrycia geograficzne pojawiają się w klasie piątej i poniżej opisany pomysł powstał właśnie na potrzeby zajęć z uczniami w tym/takim wieku. Nie jest to gotowy scenariusz na całą lekcję, ale na jej dość długi wstęp. W moim przypadku było to pierwsze 30 min bloku składającego się z dwóch lekcji 45 minutowych.

Czytaj dalej... "Odkrycia geograficzne z innej planety"