Często w trakcie lekcji posługujemy się liczbami. Podajemy liczbę lat, wiek, odległość, wielkość, wagę itd. Od jakiegoś czasu, chyba dlatego, że znowu uczę młodszych uczniów, zacząłem częściej w takich sytuacjach stosować odniesienia, które ułatwiają im wyobrażenie sobie tych nierzadko zupełnie abstrakcyjnych wielkości.  Z biegiem czasu stwierdziłem, że nic nie stoi na przeszkodzie, by stosować również wśród starszych uczniów. Tak żeby i oni mogli sobie wyobrazić i poczuć  skalę omawianych zjawisk i wydarzeń.

Dziś chciałbym podzielić się kilkoma przykładami, w których korzystam z podobnych odwołań:

Liczba ludzi

W Bitwie pod Grunwaldem wzięło udział, po stronie krzyżackiej, ok. 20 tyś. konnego rycerstwa. Czy to dużo? Dużo. Ale co można powiedzieć o wielkiej armii Napoleona, która w 1804 liczyła 200 tyś.ludzi? Razem z uczniami przeliczyliśmy to na … miejsca na Stadionie Narodowym. Mieści on prawie 60 tysięcy osób. Łatwo zatem poprosić uczniów o przeliczenie i wyobrażenie sobie takiego tłumu. Konni po stronie krzyżackiej zajęliby trzecią część stadionu, Natomiast Wielka Armia potrzebowałaby trzech stadionów narodowych i jednej trzeciej następnego, by każdy mógł usiąść. Czytaj dalej... "Stadion Narodowy, słoń i Polska"

Pomysł, który przedstawię jest wynikiem mojego cierpienia. Z lekcjami na temat rewolucji francuskiej zawsze miałem problem. Z jednej strony niezaprzeczalnie ważny temat, z drugiej - mnogość faktów, nazw, imion, które skutecznie utrudniały mi ułożenie i przeprowadzenie przyjaznej lekcji. Słowem: fascynujący temat, który jest koszmarem dla uczniów. Zresztą podobnie jak wojny siedemnastowieczne, które tracą urok w chwili, kiedy nauczyciel zmusza do wskazania granic wyznaczonych w ramach rozejmu w Sztumskiej Wsi w 1635.

Ostatecznie pomysł zrodziła potrzeba. Okazało się, że na Rewolucję mam dwie godziny lekcyjne. Rzecz oczywiście niemożliwa. A jednak zadanie, które wtedy wymyśliłem stosuję - nawet jeśli mam więcej czasu - do tej pory. Czytaj dalej... "Francja – Rewolucje"

Podzielę się dziś moim pomysłem na uczenie… a jakże: chronologii. A raczej myślenia chronologicznego. Wiadomo już, że najsłabiej wychodzą naszym uczniom te zadania, w których muszą się posłużyć/wykazać właśnie tą umiejętnością. Bardzo słabo to wypada zwłaszcza w poleceniach, w których należy ustawić wydarzenia chronologicznie. Twórcy egzaminów znają dość łatwy sposób na stworzenie trudnego zadania. Wystarczy jedynie podać cztery wydarzenia i poprosić o wskazanie najstarszego i najnowszego. O tym, dlaczego sprawia to takie problemy, piszemy w innym tekście.  Tu jednak chciałbym zaprezentować krótkie ćwiczenie – zabawę dla uczniów. Zasady są proste: uczeń ma wskazać, które z dwóch wydarzeń miało miejsce wcześniej i udowodnić tę tezę posługując się logiką i posiadanymi wiadomościami, ale BEZ WSKAZYWANIA DATY, WIEKU itd.

Przykład: Co zdarzyło się najpierw: śmierć św. Wojciecha czy zjazd w Gnieźnie?

Uczeń nie może odpowiedzieć „śmierć św. Wojciecha, gdyż miała miejsce w 997 a zjazd w 1000”. Może jednak tak:

Zjazd gnieźnieńskim odbył się dlatego, że cesarz niemiecki przyjechał na grób św. Wojciecha, a więc musiał on wcześniej zginąć”.

Niby proste, ale zmusza uczniów, żeby oderwali się od dat i myślenia  „w którym roku to było?”, a skłania do poszukiwania relacji między wydarzeniami.
Czytaj dalej... "Jajo czy kura?"