<scena w klasie>
Dowolny koniec lekcji (za 5 minut dzwonek, klasa patrzy na zegarki, nauczyciel też i żeby nie było tej ciszy, która świadczy o złym zaplanowaniu lekcji postanawia przeprowadzić tzw. rekapitulację pierwotną)

- No to powtórzmy czego się dziś nauczyliśmy… co było przyczyną xxxxxxx?
- ………
- Tak, a kto stał wtedy na czele xxxxxxx?
- ………
- Tak, o co się potem stało?
- …….
- Tak, a następnie?
-……
- A wtedy przyszedł kto?
</scena w klasie>

I tak dalej. Nie wymyślam tego. Sam, jako młody nauczyciel w ten właśnie sposób upewniałem się, że uczniowie „złapali” co trzeba i -  przy okazji - dostali najlepszą podpowiedź co może się pojawić na kartkówce.

Bo nie ukrywam, że jednym z trudniejszych dla mnie etapów lekcji jest jej podsumowanie. Takie standardowe zadanie kilku pytań utwierdzających nas w przekonaniu, że uczniowie zapamiętali wszystko jak należy, powiedzmy to sobie otwarcie, nie należy do szczególnie ekscytujących. Poza tym wzmacnia przekonanie uczniów, że właśnie zapamiętywanie jest najważniejszą umiejętnością historyczną. A przecież nie o to chodzi prawda?

Popatrzmy na tę tabelę:

Czytaj dalej... "Jak pytać o przeszłość?"

Przygotowując się do matury długie godziny spędziłem nad rozpisaniem na osi czasu wszystkich wojen, które siedemnastowieczna Rzeczpospolita prowadziła w XVII wieku. Klasówkę przed maturą zaliczyłem, ale niewiele z zapamiętałem z tej partii materiału - czyli moja nauka nie przyniosła dobrego efektu. A potem dokładnie to samo robiłem z moimi uczniami – kilka lekcji poświęcaliśmy na omówienie relacji z poszczególnymi państwami a potem oczekiwałem od nich, że wykują na pamięć daty wojen, bitew, traktatów. I frustrowałem się, że nie tylko nie wiedzą kiedy i dlaczego zawarto traktat w Buczaczu ale też, że nie potrafią scharakteryzować sytuacji międzynarodowej Polski w XVII wieku.

Czytaj dalej... "Jak uczyć o wojnach XVII wieku i nie zanudzić?"

NIe wiem, jak inni nauczyciele, ale ja mam często tak, że pomysły na lekcje przychodzą w najmniej oczekiwanych okolicznościach. Na przykład podczas nocnego karmienia kota. Mój kot ma to do siebie, że w zasadzie zawsze między 2 a 4 w nocy musi coś przekąsić i do tego potrzebuje mnie. Bo tylko ja, z całej rodziny, mogę podać mu to jedzenie. No i właśnie w takich, nocnych okolicznościach - szukając puszki, przyszło mi do głowy, że I tura wyborów prezydenckich może mi się przydać na lekcji dotyczącej ideologiom, które omawiamy w czasie realizacji zagadnień z XIX wieku. Tak więc, by upewnić się, że uczniowie zrozumieli jakie są charakterystyczne cechy poszczególnych ideologi postanowiłem porozmawiać o całkiem współczesnym temacie. Zgodnie z dobrą zasadą, że nie ma sensu omawiać czegokolwiek jeśli uczniowi nie uzasadni się PO CO się czegoś uczy postanowiłem zaprezentować również to, jak "socjalizm", "liberalizm", "nacjonalizm" czy "konserwatyzm" mają się obecnie. Nie chciałem dotykać polskiej rzeczywistości politycznej bo mogłoby to wzbudzić jakieś niepotrzebne napięcia a chciałem być jak najbliżej meritum.

Czytaj dalej... "Wybory we Francji a ideologie z XIX wieku"

Szybko dzielę się pomysłem jak podejrzałem na  jednym z warsztatów podczas konferencji w San Sebastian.  Między Bogiem a prawdą może z powodzeniem być używana przez nauczycieli innych przedmiotów do tego w aktywny sposób dowiedzieć się do uczniów co wiedzą. Pomyślałem sobie o tabliczce czekolady (bo tak nazywa się ta metoda) w kontekście zbadania, jaką wiedzę mają uczniowie przed rozpoczęciem omawiania jakiegoś zagadnienia. Załóżmy na przykład, że chcemy omówić stosunki polsko-krzyżackie.

Czytaj dalej... "Czekolada na pamięć"