Wynalazki i odkrycia XIX wieku długo sprawiały mi problem. Kiedy patrzyłem  na tabele gromadzące dokonania ludzi tamtego czasu, brakowało mi pomysłu na wykorzystanie w całości tej listy. Przecież nie chodzi o to, by uczniów zmuszać do uczenia się tego na pamięć. Mój nowy pomysł ma kilka tygodni i muszę przyznać, że - przynajmniej na razie - jestem zadowolony z efektów.

Przed rozpoczęciem zadania chciałem się upewnić, że uczniowie rozumieją, czym są “długofalowe następstwa” jakiegoś wydarzenia. W tym celu poprosiłem ich o wyobrażenie sobie, w jaki sposób zmieni się życie człowieka, który nagle przewróci się na chodnik. Uczniowie wymienili wtedy różne skutki, wśród których udało nam się wskazać i te natychmiastowe czy bezpośrednie (ból, zwrócenie uwagi przez przechodniów,krzyk), i te długofalowe (rehabilitacja, odwołanie wyjazdu na wakacje, reorganizacja życia domowego ofiary itd.). Ta rozgrzewka była konieczna, żeby w dalszej części lekcji uniknąć myśli typu “wynalezienie żarówki spowodowało, że w pokoju zrobiło się jasno”

Czytaj dalej... "Mówić ludzkim głosem"

Kiedyś pisałem tu o wykorzystywaniu prezentacji Google na lekcjach historii. Wtedy pokazywałem, jak aplikacja służąca do tworzenia, znanych wszystkim, prezentacji multimedialnych, może być wykorzystana w inny sposób. Wówczas chodziło o to, by układając slajdy chronologicznie stworzyć inną, niż tradycyjnie, oś czasu. Używam tej aplikacji także, by dać uczniom możliwość zastanowienia się nad sytuacją osób, które brały udział w wydarzeniu, o którym akurat się uczymy. Rzecz może wydawać się dość naiwna, ale proszę mi wierzyć, że spełnia swoje zadanie. Takie ćwiczenia można wykorzystać jako pracę domową, zadanie samodzielne na lekcji lub nawet pracę w grupach. Zazwyczaj przygotowuję jedną lub dwie fotografie i umieszczam je na osobnych slajdach. Dla osób lubiących papier napiszę, że  można jednak z powodzeniem po prostu wydrukować te zdjęcie i rozdać uczniom w klasie.

Poniższy przykład dotyczący kampanii wrześniowej a dokładniej - oblężenia Warszawy. Czytaj dalej... "O czym on myśli?"

Nie planowałem tej lekcji w taki sposób, jaki jest tu opisany. Tak wyszło. Miałem na nią dość ogólny pomysł polegający na tym, żeby wokół kilku dokumentów „z PRL” przyniesionych przez moją uczennicę zbudować 45-minutowe rozważania o tamtym okresie. Teraz już wiem, że ten pomysł  – z drobnymi poprawkami – na stałe wejdzie do “mojego repertuaru”.

Pomysł był w skrócie taki:

  • Zeskanować dokumenty,
  • Rozdać uczniom,
  • Wyciągnąć wnioski z każdego z nich,
  • Wyobrazić sobie, że mamy wspólnie pracować nad biografią (a raczej jej fragmentami) byłego właściciela tych dokumentów,
  • Zadać pytania na temat tego, co jest jeszcze do odkrycia,
  • Sformułować wnioski dotyczące pracy historyka w oparciu o niekompletne źródła.

Przyniesione przez ucznia dokumenty wydały mi się o tyle ciekawe, że pochodziły z różnych okresów Polski Ludowej i pokazywały specyficzny koloryt tych czasów. Były wśród nich niezrozumiałe dla młodej osoby: zezwolenia, przydziały, odmowy, przepustki, z których jednak nie wszystkie dotyczyły bezpośrednio dziadka mojej uczennicy.  Część z nich związana była z jego znajomymi, inne - z członkami rodziny.  W efekcie pozwalały stawiać  różne hipotezy i pytania.  Mówiły o bohaterze lekcji dużo, ale nie za dużo. Można więc było poczuć niedosyt informacji i zaplanować dalsze poszukiwania. Czytaj dalej... "Od PRL do Powstania Warszawskiego"