Każda lekcja powinna mieć haczyk. Coś, co “złapie” ucznia i na moment go "zatrzyma", skupi jego uwagę "tu i teraz". Nie dlatego, że tak trzeba, że musi. Dlatego, że jest ciekawie i tajemniczo.

Banał: „obraz mówi więcej niż….. „ A co jeśli do tego obrazu czy zdjęcia namówimy uczniów do włączenia swojej wyobraźni? W sieci możemy znaleźć mnóstwo ciekawych starych zdjęć, które aż proszą się o to, by je wyświetlić i przez 5 minut się nad nimi pochylić. Uczniowie nasi nie są niestety przyzwyczajeni do rozmawiania o zdjęciach. W podręcznikach stanowią one najczęściej tylko ilustracje do tekstu, przedstawiają wydarzenie i mówią uczniowi „tak to wyglądało” albo „on/ona tak wyglądał(a)”. Niczego w zasadzie nie można z tym zrobić, popatrzyć i zapomnieć A przecież fotografia może być fantastycznym wstępem do zajęć.

Może przykuć uwagę ucznia i zaangażować go przez chwilę na lekcji (engejdżing!)?

Najgorszą robotę z wyobraźnią ucznia robią podpisy pod zdjęciami. Wiem, że inaczej się nie da, ale po przeczytaniu takiego podpisu już wszystko wiadomo, wszystko jest jasne, nawet nie chce się zastanawiać.

A gdyby tak zacząć inaczej... Wyobraźmy sobie, że prowadzimy zajęcia o II wojnie na Zachodzie i chcemy omówić wydarzenia z 1940 roku.

Czytaj dalej... "Engejdżing"

Mocno poprawimy jakość dyskusji na lekcjach, jeśli postawimy uczniom tematy, z którymi będą mogli się lepiej utożsamić. Trzeba z wielkiej polityki zejść na poziom wyborów zwykłych ludzi.

Mamy nauczyć swoich uczniów obrony własnego zdania na podstawie odpowiednio dobranych przez nich argumentów. Uczniowie lubią dyskutować i dlatego powinniśmy im to umożliwiać jak najczęściej. Kiedy sięgnę pamięcią do tematów dyskusji, które odbywały się na moich lekcjach do głowy przychodzi mi kilka klasycznych:

  • Życie w Sparcie i w Atenach - porównanie
  • Bać się czy nie bić (o powstaniach w XIX wieku)?
  • Ocena powstania warszawskiego (czyli w sumie znowu „bić się czy nie”)

Często słyszę od nauczycieli, że nie ma sensu zbyt często debatować w klasie, bo uczniowie mają za małą wiedzę i nie potrafią merytorycznie odpowiednio odnieść się do tematu. Dyskusje rażą nas, nauczycieli prostymi wnioskami, płytkimi argumentami czy ahistorycznymi stwierdzeniami. Może to jednak nie uczniowie są winni a my, stawiając ich przed zbyt trudnymi problemami. No bo co uczeń może powiedzieć na temat tego, czy warto było wywoływać powstanie warszawskie? Zejdźmy na ziemie i zajmijmy się dylematami zwykłych ludzi, z którymi uczniowie mogą się utożsamić. Zobaczyć siebie lub „takich jak ja” w tle wielkich wydarzeń historycznych.

Czytaj dalej... "O czym dyskutować z uczniami"

Razem z Kubą zostaliśmy zaproszeni na Czerską do redakcji Gazety Wyborczej, by przeprowadzić lekcje dla tych uczniów, którzy zdecydowali się wziąć udział w akcji strajkowej i nie poszli 10 kwietnia na lekcje. Postanowiliśmy odświeżyć zajęcia, które kilka lat temu stworzyliśmy w zespole Instytutu Badań Edukacyjnych. Wtedy chodziło o to, by pokazać w jaki sposób poradzono sobie w Rzeczypospolitej z pierwszym bezkrólewiem wprowadzając system wolnej elekcji.

Czytaj dalej... "Elekcja w Wyborczej"