Pomysł, który przedstawię jest wynikiem mojego cierpienia. Z lekcjami na temat rewolucji francuskiej zawsze miałem problem. Z jednej strony niezaprzeczalnie ważny temat, z drugiej - mnogość faktów, nazw, imion, które skutecznie utrudniały mi ułożenie i przeprowadzenie przyjaznej lekcji. Słowem: fascynujący temat, który jest koszmarem dla uczniów. Zresztą podobnie jak wojny siedemnastowieczne, które tracą urok w chwili, kiedy nauczyciel zmusza do wskazania granic wyznaczonych w ramach rozejmu w Sztumskiej Wsi w 1635.

Ostatecznie pomysł zrodziła potrzeba. Okazało się, że na Rewolucję mam dwie godziny lekcyjne. Rzecz oczywiście niemożliwa. A jednak zadanie, które wtedy wymyśliłem stosuję - nawet jeśli mam więcej czasu - do tej pory. Czytaj dalej... "Francja – Rewolucje"

Zawsze wyzwaniem było dla mnie uczenie o okresie, który chyba najbardziej lubię, a więc o epoce Jagiellońskiej. Głównym kłopotem było takie ułożenie lekcji, żeby uczeń poznając zasadniczo trzy osobne obszary tematyczne ważne dla tego okresu (rozwój przywilejów szlacheckich, relacje z krzyżakami i rozwój relacji polsko-litewskich) miał synchroniczny obraz całej tej epoki. Mówiąc obrazowo, żeby miał świadomość, że nie byłoby przywileju cerekwickiego bez wojny trzynastoletniej, a unii w Horodle bez bitwy pod Grunwaldem.

Akcentowanie takich zależności w czasie poszczególnych lekcji nie przynosiło zadowalających efektów. Musiałem więc szukać innych rozwiązań. Zacząłem dbać o to, żeby po lekcjach poświęconych szczegółowym tematom dotyczącym okresu jagiellońskiego przynajmniej jedne zajęcia poświęcić na podsumowanie pokazujące wszystkie te procesy w ujęciu synchronicznym.

Czytaj dalej... "Podsumowanie epoki Jagiellońskiej"

Wszyscy o nich słyszeliśmy, ale nie wszyscy tak dokładnie wiemy, co oznaczają. Wykorzystałem je na jednej z ostatnich lekcji historii, by  w inny niż dotychczasowy sposób podsumować rok. Wybraliśmy z uczniami najciekawsze lekcje i dodaliśmy do nich słowa ze znakiem „#” [na końcu komentarz od Kuby]

Jest coś takiego, że w czerwcu - bez względu na to, jak będziemy się wysilać - to uczniów nie oszukamy. Już koniec, już po ptokach. Nie chce nam się już, ciężko wymyślić coś świeżego, co będzie w miarę ciekawą lekcją. Nie chcielibyśmy robić niczego zwyczajnego, na jakieś wielkie rzeczy typu wycieczka już za późno, poza tym – przyznajmy – jest tyle papierków do wypełnienia, że …

Pomyślałem sobie, że może warto zrobić coś prostego, ale niewymagającego ode mnie wielu przygotowań. Wpadłem na pomysł powspominania lekcji i ich „ohasztagowania”. Dla językowych purystów „nadania im etykiet”.

Czytaj dalej... "Hasztagi"