Zaczynamy nowy typ wpisów. Otwieramy nasze “Archiwum D(oklasy)”. Uzbieraliśmy już dobrze ponad 50 notek i czas na coś innego. Czytelnicy naszego bloga zauważyli już pewnie, że szczególnie lubimy eksperymentować z materiałami spoza podręczników, a więc ze źródłami, które nie są powszechnie wykorzystywane i całkiem ograne.  Ostatni wpis Kuby został oparty o mało znane przedstawienie wykładu uniwersyteckiego z Bolonii, wcześniej pisałem o swojej lekcji na podstawie dokumentów przyniesionych przez jedną z moich uczennic a w jednej z pierwszych naszych notek opisaliśmy lekcję opartą na rękopisie, na którym widać ślady łapek kota.

Krótko mówiąc lubimy zaskoczyć ucznia, postawić go w sytuacji, w której będzie musiał naprawdę rozwiązać jakiś problem. Umiejętność poradzenia sobie w takiej sytuacji jest - naszym zdaniem - ważna  również poza salą do historii.

Dlatego od tej pory będziemy również publikować  takie źródła bez szerszego opisu naszych pomysłów na ich wykorzystanie Jeśli będą to źródła prezentowane za pomocą pliku graficznego (a coś mi mówi, że tak właśnie będzie najczęściej), to będziemy je umieszczać na naszej tablicy w serwisie Pinterest .

Na dobry początek źródło, które przypadkiem znalazło się w moich zbiorach: proste ogłoszenie zawierające ciekawą treść no i zagadkę. O kogo chodzi? Gdzie to się dzieje?*

Zapraszamy więc do współpracy każdego, kto posiada ciekawe źródło, które może przydać się innym na lekcji. Najważniejsze cechy takiego źródła to:

  • świeżość, czyli materiał, który jest nieznany, niepublikowany w podręcznikach, zeszytach ćwiczeń czy repetytoriach;
  • związek (choćby luźny) z nauczanymi treściami w polskiej szkol;
  • zagadka ukryta w materiale: nie może on być oczywisty, powinien inspirować do zadania jakiegoś pytania i prowadzić do odkrycia czegoś nowego.,

* tu link, dzięki któremu możemy prawdopodobnie rozwiązać zagadkę

Lekcja historii to doskonała okazja do walki ze stereotypami. Przede wszystkim jeśli dotyczą one uprzedzeń rasowych, religijnych czy płci kulturowej. Często też przychodzi nam, nauczycielom historii, walczyć z utartymi i mocno utrwalonymi w świadomości społecznej przekonaniami na temat osób czy wydarzeń z przeszłości. Podobnie bywa z ocenami okresów historycznych. Przykładem tego jest ciągle obecne przekonanie, że średniowiecze było epoką zacofaną i mroczną.

Nie miejsce tutaj by śledzić, jakie są źródła czarnej legendy wieków średnich. Warto za to podkreślić, że średniowiecze było co najmniej epoką różnorodną, tak różnorodną jak powyższa scena Walki postu z karnawałem namalowana w II połowie XVI wieku przez Bruegla. I w tej różnorodności, której wyrazem było choćby współistnienie obszarów zacofania z błyskotliwymi odkryciami, nie różniła się wcale znacząco od innych okresów. Lekcja, o której chcę napisać, ma właśnie na celu pokazanie, jak różne mogą być oceny wieków średnich.

Czytaj dalej... "Czy ludzie w średniowieczu byli zacofani?"

Pomysł, który przedstawię jest wynikiem mojego cierpienia. Z lekcjami na temat rewolucji francuskiej zawsze miałem problem. Z jednej strony niezaprzeczalnie ważny temat, z drugiej - mnogość faktów, nazw, imion, które skutecznie utrudniały mi ułożenie i przeprowadzenie przyjaznej lekcji. Słowem: fascynujący temat, który jest koszmarem dla uczniów. Zresztą podobnie jak wojny siedemnastowieczne, które tracą urok w chwili, kiedy nauczyciel zmusza do wskazania granic wyznaczonych w ramach rozejmu w Sztumskiej Wsi w 1635.

Ostatecznie pomysł zrodziła potrzeba. Okazało się, że na Rewolucję mam dwie godziny lekcyjne. Rzecz oczywiście niemożliwa. A jednak zadanie, które wtedy wymyśliłem stosuję - nawet jeśli mam więcej czasu - do tej pory. Czytaj dalej... "Francja – Rewolucje"