Ile razy na spotkaniach z nauczycielami słyszałem: "Wszystko fajnie i cacy, ale kiedy my to mamy zrobić". Przyznam się szczerze, że pewnego dnia przestałem zadawać sobie takie pytania i stwierdziłem, że żyję za krótko w swoim nauczycielskim życiem, żeby tylko "robić program". ,

Czasami więc nie mogę sobie odmówić zajęć które są moim zdaniem równie ważne jak te kanoniczne, ale niekoniecznie wpychają uczniom kolejną dawkę wiadomości.

Kiedyś była jeszcze okazja porozmawiać sobie o Wilhelmie Zdobywcy, który w 1066 pod Hastings rozpoczynał naszą szkolną historię.

Nowa podstawa programowa zmusi nas znowu pewnie do opowiadania o bitwie w V klasie. I może wtedy będziemy mogli powiedzieć o tkaninie. W zasadzie trudno o niej nie mówić. Nie dość, że przemawia do uczniów swoim prostym przekazem ("proszę Pana to w sumie taki komiks"), to do tego jestem dużo akcji, krwi no i happy end na końcu.

Zazwyczaj tkaninę omawiam tak: rozdaję fragmenty uczniom i proszę o interpretację. Następnie proszę uczniów, by spróbowali rozdane fragmenty poukładać chronologicznie. I, jak często lubię robić, nie mówię czy zadanie zostało wykonane dobrze czy nie (więcej o tej metodzie piszę tu). Uczniowie mają się o tym samodzielnie przekonać oglądając tę animację:

Czytaj dalej... "Samemu utkać tkaninę z Bayeoux"

Zdaje sobie sprawę, że używanie Wikipedii w oczach niektórych nauczycieli to obciach, dowód na brak profesjonalizmu „bo tam aż roi się od błędów i nie można na niej polegać”. Nie ma co jednak ukrywać, że Wikipedia jest najbardziej popularną encyklopedią wśród uczniów. Głównie z powodu tego, że jako pierwsza (czasami druga) pojawia się w najbardziej znanej wyszukiwarce. Nie ma co – takie jest moje zdanie - z Wikipedią walczyć tylko uczyć z niej korzystać. Kiedyś napiszę również o serwisach takich jak Ściąga.pl, która również jest (NIESTETY!) popularna wśród uczniów, błędów szukać nie trzeba bo same wchodzą do oczu, mimo wszystko zamiast zamykać oczy można ją wykorzystać je dydaktycznie.

Wracam do Wikipedii.

Są nauczyciele, którzy wręcz nakazują uczniom strzelać, kiedy ci nie znają odpowiedzi. Są inni, którzy uważają, że to w złym guście. Postawa ta czy inna głównie dotyczy testu bo to przecież wymarzone miejsce do strzelania. O tym zresztą napiszę kiedy indziej bo temat jest ważny. Na razie jednak chcę się zająć metodą, jaką podpatrzyłem jakiś czas temu w Anglii od jednego z nauczycieli. Sprawa miała się tak: nauczyciel napisał na tablicy kilka pytań związanych z wyprawą Krzysztofa Kolumba. Dodajmy, że były to pytania zadane przed jakimkolwiek omówieniem podróży z 1492 roku. Nie wszystkie pytania pamiętam, ale było to mniej więcej coś takiego:

- ile dni trwała wyprawa?
- ile osób miała załoga?