Podzielę się dziś moim pomysłem na uczenie… a jakże: chronologii. A raczej myślenia chronologicznego. Wiadomo już, że najsłabiej wychodzą naszym uczniom te zadania, w których muszą się posłużyć/wykazać właśnie tą umiejętnością. Bardzo słabo to wypada zwłaszcza w poleceniach, w których należy ustawić wydarzenia chronologicznie. Twórcy egzaminów znają dość łatwy sposób na stworzenie trudnego zadania. Wystarczy jedynie podać cztery wydarzenia i poprosić o wskazanie najstarszego i najnowszego. O tym, dlaczego sprawia to takie problemy, piszemy w innym tekście.  Tu jednak chciałbym zaprezentować krótkie ćwiczenie – zabawę dla uczniów. Zasady są proste: uczeń ma wskazać, które z dwóch wydarzeń miało miejsce wcześniej i udowodnić tę tezę posługując się logiką i posiadanymi wiadomościami, ale BEZ WSKAZYWANIA DATY, WIEKU itd.

Przykład: Co zdarzyło się najpierw: śmierć św. Wojciecha czy zjazd w Gnieźnie?

Uczeń nie może odpowiedzieć „śmierć św. Wojciecha, gdyż miała miejsce w 997 a zjazd w 1000”. Może jednak tak:

Zjazd gnieźnieńskim odbył się dlatego, że cesarz niemiecki przyjechał na grób św. Wojciecha, a więc musiał on wcześniej zginąć”.

Niby proste, ale zmusza uczniów, żeby oderwali się od dat i myślenia  „w którym roku to było?”, a skłania do poszukiwania relacji między wydarzeniami.
Czytaj dalej... "Jajo czy kura?"

Początek roku szkolnego zawsze stanowi dla nauczyciela wyzwanie. Z jednej strony pojawia się pokusa, żeby szybko ruszyć do przodu z materiałem, co pozwoli uniknąć pośpiechu później. Z drugiej strony jednak często ogarnia nas obawa, że dwa miesiące to czas wystarczający, żeby uczniowie zapomnieli wszystko, czego ich z takim trudem nauczyliśmy w poprzedniej klasie. W efekcie nie wiadomo od czego zacząć. Czy powtarzać ostatnie tematy, te z końca poprzedniego roku? Czy cały ostatni dział? Czy zrobić powtórzenie z całego poprzedniego roku, najlepiej zakończone sprawdzianem?

Ja sam nie robię żadnej z powyższych rzeczy, a w zamian każdy rok zaczynam od zajęć mających na celu przypomnienie, co jest w historii naprawdę ważne.

Czytaj dalej... "Jak rozpocząć rok szkolny?"

Wszyscy o nich słyszeliśmy, ale nie wszyscy tak dokładnie wiemy, co oznaczają. Wykorzystałem je na jednej z ostatnich lekcji historii, by  w inny niż dotychczasowy sposób podsumować rok. Wybraliśmy z uczniami najciekawsze lekcje i dodaliśmy do nich słowa ze znakiem „#” [na końcu komentarz od Kuby]

Jest coś takiego, że w czerwcu - bez względu na to, jak będziemy się wysilać - to uczniów nie oszukamy. Już koniec, już po ptokach. Nie chce nam się już, ciężko wymyślić coś świeżego, co będzie w miarę ciekawą lekcją. Nie chcielibyśmy robić niczego zwyczajnego, na jakieś wielkie rzeczy typu wycieczka już za późno, poza tym – przyznajmy – jest tyle papierków do wypełnienia, że …

Pomyślałem sobie, że może warto zrobić coś prostego, ale niewymagającego ode mnie wielu przygotowań. Wpadłem na pomysł powspominania lekcji i ich „ohasztagowania”. Dla językowych purystów „nadania im etykiet”.

Czytaj dalej... "Hasztagi"