Wynalazki i odkrycia XIX wieku długo sprawiały mi problem. Kiedy patrzyłem  na tabele gromadzące dokonania ludzi tamtego czasu, brakowało mi pomysłu na wykorzystanie w całości tej listy. Przecież nie chodzi o to, by uczniów zmuszać do uczenia się tego na pamięć. Mój nowy pomysł ma kilka tygodni i muszę przyznać, że - przynajmniej na razie - jestem zadowolony z efektów.

Przed rozpoczęciem zadania chciałem się upewnić, że uczniowie rozumieją, czym są “długofalowe następstwa” jakiegoś wydarzenia. W tym celu poprosiłem ich o wyobrażenie sobie, w jaki sposób zmieni się życie człowieka, który nagle przewróci się na chodnik. Uczniowie wymienili wtedy różne skutki, wśród których udało nam się wskazać i te natychmiastowe czy bezpośrednie (ból, zwrócenie uwagi przez przechodniów,krzyk), i te długofalowe (rehabilitacja, odwołanie wyjazdu na wakacje, reorganizacja życia domowego ofiary itd.). Ta rozgrzewka była konieczna, żeby w dalszej części lekcji uniknąć myśli typu “wynalezienie żarówki spowodowało, że w pokoju zrobiło się jasno”

Czytaj dalej... "Mówić ludzkim głosem"

Kiedyś pisałem tu o wykorzystywaniu prezentacji Google na lekcjach historii. Wtedy pokazywałem, jak aplikacja służąca do tworzenia, znanych wszystkim, prezentacji multimedialnych, może być wykorzystana w inny sposób. Wówczas chodziło o to, by układając slajdy chronologicznie stworzyć inną, niż tradycyjnie, oś czasu. Używam tej aplikacji także, by dać uczniom możliwość zastanowienia się nad sytuacją osób, które brały udział w wydarzeniu, o którym akurat się uczymy. Rzecz może wydawać się dość naiwna, ale proszę mi wierzyć, że spełnia swoje zadanie. Takie ćwiczenia można wykorzystać jako pracę domową, zadanie samodzielne na lekcji lub nawet pracę w grupach. Zazwyczaj przygotowuję jedną lub dwie fotografie i umieszczam je na osobnych slajdach. Dla osób lubiących papier napiszę, że  można jednak z powodzeniem po prostu wydrukować te zdjęcie i rozdać uczniom w klasie.

Poniższy przykład dotyczący kampanii wrześniowej a dokładniej - oblężenia Warszawy. Czytaj dalej... "O czym on myśli?"

Pomysł, który przedstawię jest wynikiem mojego cierpienia. Z lekcjami na temat rewolucji francuskiej zawsze miałem problem. Z jednej strony niezaprzeczalnie ważny temat, z drugiej - mnogość faktów, nazw, imion, które skutecznie utrudniały mi ułożenie i przeprowadzenie przyjaznej lekcji. Słowem: fascynujący temat, który jest koszmarem dla uczniów. Zresztą podobnie jak wojny siedemnastowieczne, które tracą urok w chwili, kiedy nauczyciel zmusza do wskazania granic wyznaczonych w ramach rozejmu w Sztumskiej Wsi w 1635.

Ostatecznie pomysł zrodziła potrzeba. Okazało się, że na Rewolucję mam dwie godziny lekcyjne. Rzecz oczywiście niemożliwa. A jednak zadanie, które wtedy wymyśliłem stosuję - nawet jeśli mam więcej czasu - do tej pory. Czytaj dalej... "Francja – Rewolucje"