Post po raz pierwszy pojawił się w serwisie doklasy.pl

„This is the end”

Mam zazwyczaj duży problem z zakończeniem zajęć. Wiem, wiem, rekapitulacja pierwotna, przypomnienie najważniejszych celów, upewnienie się, czy w zeszycie wszystko ładnie zapisane… Wiem, że tak powinno być i naprawdę (kiedyś bardziej, dziś mniej) staram się klasycznie zamknąć każdą lekcję. Nie mogę jednak nic na to poradzić, że czasami nie daję rady i wymyślam coś innego. Oto pięć moich ulubionych sposobów na kończenie lekcji (niektóre wcale nie tak odległe od klasyki podręcznikowej).

 

Powrót do początku

Jak już kiedyś pisałem, lubię zaczynać zajęcia od jakiegoś prostego zagajenia.

Choćby zdjęcia lub grafiki, które ma nas przenieść w omawianą epokę. Na przykład na początku lekcji o Polsce podziemnej  można pokazać zwyczajne zdjęcie warszawskiej ulicy z czasów okupacji i porozmawiać o tym, co ci ludzie robią, gdzie idą, o czym myślą. Na końcu warto wrócić do tej samej fotografii choćby po to, żeby dowiedzieć się, czy informacje z zajęć coś zmieniły w myśleniu ucznia. Bardzo lubię klamry. To pokazuje mi i uczniom, że zajęcia mają swoją kompozycję, plan, ale z drugiej strony jestem otwarty na wszelkie interpretacje.

 

Burza pytań

Na pewno każdy nauczyciel doświadczył w czasie zajęć zmasowanego ataku pytań uczniów. Z jednej strony to oczywiście miłe, z drugiej - potrafi dość mocno zaburzyć porządek lekcji. Wprowadziłem zasadę, że jeśli uczniowie mają pytania, na które trudno mi od razu odpowiedzieć, to mają je sobie zapisać i na koniec lekcji robimy "burzę pytań".  Zamiast podsumowania zajęć robię „burzę pytań”. To czas na pytania od uczniów. Zawsze staram się dowiedzieć, czy inni uczniowie znają na nie odpowiedzi, często tak bywa. Następnie, w zależności od pytania, naprowadzam na odpowiedź, odpowiadam sam lub proszę kogoś o przygotowanie odpowiedzi po zajęciach. Uczeń może mi odpowiedź wysłać lub przynieść jeszcze przed następną lekcją. Bardzo uważam, żeby - razem z uczniami - kategoryzować ich pytania , a więc określić ich rodzaj: Czy pytanie jest istotne? Czy łatwo można znaleźć na nie odpowiedź? Czy narzuca pewną odpowiedź?

 

Zmiana tematu lekcji

Mogę oczywiście zapisać temat „Wielka wojna z krzyżakami 1409-1411”. Na pewno dyrektor przełknie i kontrola też. Często zresztą tak robię, że wpisuję temat dość tradycyjny, brzmiący jak kolejny rozdział podstawy programowej. Lubię jednak na samym końcu (zwłaszcza, że nie zawsze lekcja idzie zgodnie z planem) zmazać napisany temat, postawić w jego miejscu znak zapytania i zapytać uczniów, na jakie pytanie odpowiadaliśmy na lekcji. Może się okazać, że będzie to „Jakie były przyczyny wybuchu wielkiej wojny?” albo „Dlaczego w zimę z 1409 na 1410 o wiele częściej polowano na zwierzynę?” Staram się zgadzać z uczniami pod warunkiem, że temat nie będzie zbyt odległy od treści lekcji i zbyt infantylny. Nie muszę chyba dowodzić, że przy okazji ćwiczymy umiejętności syntetyzowania treści, określania tematu źródła (tu lekcji czy rozmowy), hierarchizowania poruszanych zagadnień, a wszystko na bardzo konkretnym - praktycznym poziomie.

Hasztagi

O tej technice też już kiedyś pisałem . Chodzi o próbę znalezienia słów kluczowych kończącej się lekcji. Hasztagowanie to czynność dość naturalna dla młodych ludzi. Oznaczają tak przede wszystkim swoje wpisy na Instagramie. Nic nie stoi na przeszkodzie, by tę samą technikę zastosować w klasie. Chodzi o zapisanie ich na tablicy lub na kartce, którą można powielić i dać uczniom. Po lekcji więc mogą zostać takie słowa jak #Litwa #Jungingen #PowstanieNaZmudzi #StatkiZeZbożem #średniowiecze. Oczywiście można tę aktywność przenieść do świata prawdziwie sselektronicznego, gdzie hasztag jest w swoim naturalnym środowisku. Ale o tym napiszę w oddzielnym tekście.

Sondaż na koniec

Bardzo atrakcyjne jest wciąż dla uczniów używanie takich sieciowych aplikacji jak „quizizz” lub „Kahoot”. Z ich pomocą, łatwo i bez żadnego logowania uczniów, można stworzyć prosty sondaż, który pozwoli szybko obliczyć i wyświetlić wyniki (uczniowie używają komórek). Oczywiście metoda „podnoszenia rąk” jest nadal możliwa, ale narzędzia online zapewniają anonimowość, co może się przydać. Najczęściej taki sondaż robię pod koniec omawiania całego zagadnienia. Choćby “Czy Napoleon był bohaterem czy tyranem”. Wyniki są wyświetlane natychmiast i dają możliwość kolejnej dyskusji. A taką dyskusję można jeszcze bardziej uatrakcyjnić jeśli na początku omawiania tego działu zróbmy ten sam sondaż i wtedy zobaczymy, co uczniowie wiedzą jeszcze bez wspólnej analizy na lekcjach. Wtedy będziemy mogli zobaczyć zmianę postaw klasy.

Żadne z tych „zakończeń” nie może być wykorzystywane często, uczniowie nie powinni się do tych rozwiązań za bardzo przyzwyczaić.  Słowem nie namawiam do całkowitego porzucenia dobrej, nauczycielskiej tradycji. Warto jednak od czasu do czasu wyjść z pudełka i zrobić coś spoza schematu.

Warto też przeczytać http://doklasy.pl/engejdzing/