Przeskocz do treści

Z końcem stycznia ubiegłego roku napisałem tu, że kończymy działalność doklasy.pl. Żaliłem się przede wszystkim, że  zamiast więcej myślenia wymaga się od uczniów coraz więcej zapamiętywania. Jesteśmy ponad półtora roku dalej i …ten problem się tylko pogłębia. Mimo coraz ciekawszych edytorsko podręczników wciąż wieje z nich ten sam, suchy przekaz "od piramidy do okrągłego stołu", który narzuca archaiczna podstawa. I nie widać nadziei na to, że będzie inaczej. 

Dlaczego więc wracamy? Po pierwsze dlatego, że wciąż otrzymujemy takie prośby. Po drugie dlatego, że regularnie zwiększa się liczba osób obserwujących nasz fanpejdż. Po trzecie dlatego, że się trochę przyzwyczailiśmy (nie mylić z "zaakceptowaliśmy") do sytuacji. I teraz traktujemy stawiane nam wymagania jak starą szafę, z której wybieramy treści na lekcje i - mimo wszystko - wydaje się nam, że jednak można je oryginalnie przedstawić . Po czwarte zaś dlatego, żebyśmy mogli się znowu we trójkę pospierać i razem pozastanawiać "czego to uczy?" i "czy to nie przerost formy nad treścią?". Zresztą Kuba chyba do dziś nie wybaczył mi nagłego zamknięcia bloga. Może miał rację…. Robimy reaktywację. 

Między ostatnim artykułem na doklasy.pl a tym tekstem dużo się zmieniło. Przede wszystkim wielu z nas musiało się nauczyć pracować online.  Są tacy, którzy nawet to polubili, inni kompletnie stracili zapał do pracy. Zaczynamy  jednak ten rok szkolny jak najbardziej offline. Skupimy się na pracy w klasie z uczniami. Tak jak przed przerwą będziemy się starali prezentować nowy materiał regularnie. Interesuje nas niebanalne podejście do lekcji. Wiemy, że nie zawsze będziecie mieli na to czas, ale może choć sporadycznie uda się Wam coś stąd wziąć, udoskonalić czy zaadaptować. 

Witaj szkoło - idziemy znowu doklasy.pl.

W czasie przerwy świątecznej media informowały o zorganizowaniu w jednej ze szkół akademii, w trakcie której pokazano sceny mordowania ludzi przez innych ludzi. Dzieci odgrywały sceny zabijania.

Za wPolityce.pl cytuję oświadczenie szkoły:

„Ta niezwykle wzruszająca sztuka, przypominająca o tragicznych losach polskich dzieci wysiedlonych z Zamojszczyzny do obozów przejściowych w Zamościu i Zwierzyńcu, była hołdem złożonym ofiarom hitlerowskiej napaści na Polskę w czasie II wojny światowej.”

Pojawiło się sporo komentarzy do powyższego wydarzenia, ukazując polaryzację także wśród nas, nauczycieli. Pod oświadczeniem szkoły można przeczytać opinie obu stron. Odnoszę wrażenie, że w obecnej sytuacji społeczno-politycznej nawet oczywiste rzeczy stają się przedmiotem nie tyle dyskusji, co okopywania się na swoich stanowiskach. Zostawiam więc na boku nazywanie tego wydarzenia, aby zastanowić się: co chciano uzyskać? Jaki był cel wychowawczy tego spektaklu? I jakimi metodami ten cel postanowiono osiągnąć?

Podążając za oświadczeniem szkoły, przyjmuję, że chodziło o ukazanie tragicznych losów dzieci zamojszczyzny. Zakładam  również, że chodziło o wstrząśnięcie emocjami młodych ludzi i odtworzenie tragicznych wydarzeń. 

Przyjrzyjmy się dokładnie tej fotografii.

Budzi ona we mnie takie wątpliwości:

Jeśli uznajemy, że to “ukazanie”, aby “wstrząsnąć”, to czy osoby odpowiedzialne wiedzą, jakie efekty na psychice ludzi wywołują sceny mordowania i udział w wojnie? Czy wiedzą, czym jest zespół stresu pourazowego? Czy dzieci otrzymają odpowiednie wsparcie? No bo skoro ma wywołać efekt, to trzeba się z tym liczyć.

Czy uczniowie odgrywający rolę katów i ofiar wiedzą i rozumieją, co się tak naprawdę stało?

Jeśli jednak uznamy, że to tylko “inscenizacja” i  “na niby”, to czy nie grozi nam sytuacja, że uczniowie widzący prawdziwe nieszczęście przejdą obok niego obojętnie? Czy jeśli jesteśmy skłonni sprowadzić mord do “teatrzyku”, to czy nie sprowadzamy dramatycznych wydarzeń do kuglarskich sztuczek mających bawić tłum? Czy dzieci w pasiakach, leżące na liniach zaznaczających rzuty osobiste w koszykówkę, nie pokazują tragicznych wydarzeń w krzywym zwierciadle?

Jaki naprawdę efekt, jakie wrażenie wywołuje widok “ciał” - czystych, najedzonych, zdrowych, ubranych w pasiaki i niepasujące do sytuacji skarpetki, leżących przed ubranym na galowo pocztem sztandarowym?

Czy żeby mówić o tragedii trzeba ją odtwarzać? Ubierać starsze dzieci w stroje SS-manów? Inne ubierać w pasiaste piżamy? Na ile realistycznie? Gaz można pokazać ciemnym dymem. A co jeśli ktoś kiedyś będzie chciał pokazać ćwiartowanie św. Wojciecha?

Mam wrażenie, że pomyliliśmy epatowanie tragedią z empatią dla ofiar. Epatowanie czy empatia? 

Według ostatnich badań Polacy są na szarym końcu pod względem empatii wśród 63 badanych państw. Nie przejmujemy się losem innych, są nam obojętni. W tym kontekście i z mojej perspektywy  retorycznym jest pytanie o to, czy uczestnictwo w tej „niezwykle wzruszającej sztuce” zwiększy poczucie zrozumienia czy pogłębi podziały?

Ta sztuka nie mogła się odbyć bez aktywnego udziału nauczyciela historii. Dlatego zabieram głos w tej sprawie.  Nazwanie tego skandalem nie zmieni poglądów tych, którzy uważają mnie za lewackiego, zwariowanego nauczyciela. Napisać o tym, że to straszne, niepedagogiczne a nawet demoralizujące, to nic nie napisać. 

Jednym z podstawowych zadań nas nauczycieli, szczególnie tzw. przedmiotów humanistycznych, jest uwrażliwić ucznia na drugiego człowieka. Nauczyć się go rozumieć, poznawać jego potrzeby i przyczyny trudnych decyzji. Udając zabijanie w szkole, nie realizujemy tego celu. Igramy z przeszłością, gdyż ją trywializujemy i grozimy  przyszłości utrwalając w uczniach proste podziały.

Czytaj też: odpowiadamy na list małopolskiej kurator oświaty

Wiele piszemy na łamach tego bloga o innym, niż tradycyjny, podejścu do uczenia historii. W 49. odcinku podcastu edukacyjnego Edugadki, Jacek Staniszewski rozmawia z Marcinem Zarodem o tym, jak mu się pozmieniały priorytety w trakcie uczenia.

Przy okazji przypominamy też odcinek z Kubą Lorencem na temat oceniania IB głównie w nauczaniu historii.

Kurator  Małopolska napisała do nas - nauczycieli historii apel, byśmy wzmogli obronę “Prawdy” przed atakiem ludzi wyznających ciągle idee komunizmu. Pani kurator nie chce, by ciągle zakłamywano historię. Tak jak w PRL, kiedy zakazywano mówić o rzeczach niewygodnych. Ten tekst piszemy w pierwszej osobie liczbie pojedynczej, ale podpisujemy się w dwójkę

Jako współautor bloga dla nauczycieli, a także jako nauczyciel historii i wychowawca młodzieży chciałbym odpowiedzieć na ten apel.

Moim obowiązkiem jest dzielenie się wiedzą o rzeczach, które będą kształtowały ich poglądy. Traktuję swoje zadanie poważnie. Mam w ręku mocne i różnorodne narzędzia. Mówienie lub przemilczanie; wybór jednego artykułu, a niepokazanie innego. Ocenianie, oskarżanie, wybielanie lub oczernianie. Innymi słowy mam możliwość w sposób mniej lub bardziej wysublimowany wpływać na poglądy moich uczniów.
Szanuję ich. Jestem głęboko przekonany, że mają prawo wątpić i poszukiwać odpowiedzi nawet na najtrudniejsze pytania. Wierzę, że mają prawo dowiedzieć się, dlaczego te same osoby, nazywane przez Panią Kurator bohaterami, przez innych są oskarżane o mordowanie cywili na Białorusi. Dążę do tego, by moi uczniowie wiedzieli, że są postacie i organizacje, które wzbudzają wśród polityków czy historyków ogromne emocje. Że świat jest złożony i wymyka się prostym podziałom dobry-zły. Jest wielobarwny, a nie czarno-biały. Chcę dać młodym ludziom szansę nie tylko na zobaczenie tej złożoności świata, w którym żyją, ale i na jej zrozumienie. Oni wiedzą, że świat jednowymiarowych, jednoznacznych postaci “dobrych” i “złych” istnieje tylko w bajkach. Nie potrzebują kolejnych “Prawd”, ale narzędzi do krytycznego odbioru tego, co na ten skomplikowany świat się składa. 

Czytaj dalej... "Odpowiadamy na apel małopolskiej Kurator"