Post po raz pierwszy pojawił się w serwisie doklasy.pl

Co dla nas zmiana podstawy oznacza?

Reforma edukacji, która w przestrzeni społecznej kojarzy się przede wszystkim jako "likwidacja gimnazjum" przyprawia o ból głowy nie tylko samorządowców, którzy muszą decydować, którzy uczniowie  gdzie będę kontynuować naukę i które budynki trzeba wygaszać.

Moja, nauczycielska głowa zaczyna boleć, kiedy zaczynam porównywać podstawy programowe, a co za tym idzie,  wymagnia dla poszczególnych roczników W chwili, kiedy piszę tego posta nie znam jeszcze ostatecznej wersji dokumentu. Można jednak z dużym prawdopodobieństwem założyć (niestety), że nie zmieni się już bardzo.

Z nową podstawą pewnie będę się to rozprawiał od czasu do czasu. Teraz chcę tylko udostępnić mój szkic materiału, który wykonałem na prośbę Anny Wittenberg z Dziennika Gazety Prawnej. Zostałem poproszony o to, by sprawdzić co uczniowie realizujący dotychczasową podstawę  będą umieć/wiedzieć w stosunku do tych,którzy będą realizować tę nadchodzącą. Podczas pracy okazło się, że zajęcie tak mnie wciągnęło, że poświęciłem temu więcej czasu niż zakładałem i zrobiłem więcej niż wymagała tego od mnie Ania.

Wnioski? Przyznam się szczerze, że spodziewałem się problemów, ale nie aż tak dramatycznych. Pomińmy uczniów przyszłorocznej klasy IV a nawet V. Szkoda mi zwłaszcza szóstoklasistów, którzy mają już dwa lata za sobą i one nijak nie przystają do tego, czego się od nich będzie wymagać w klasie siódmej. Najgorsze jest to, że nawet jak piszę te słowa ... to się sam gubię. Cały czas muszę myśleć... mocno myśleć który uczyń za rok będzie "szedł" jaką podstawą. Kogo uczyć w "stary" sposób, kogo w "nowy". Wydaje mi się, że naturalnie powinniśmy dążyć do stanu, w którym jak naszybciej - czy tego chcemy czy nie będziemy z wszystkimi  uczniami realizować zreformowoną ("zreformowaną?) podstawę. I to nie powinno być trudne: skoro nowa podstawa jest rozpisana na V-VIII klasę te w w tym czasie nauczyciel zadecyduje jak będzie rozłożony materiał. Na pewno dla wielu nauczycieli najważniejsze będzie to, co zasugeruje podręcznik. A zwłaszcza jakie treści będą na początku podręcznika klasy VII. Będzie to jednak oznaczało, że wszystko to, co jest "przed" tymi treściami uczeń przyszłej VII klasy musi powtórzyć na na nowo.

Uczeń przyszłej klasy szóstej natomiast - moim zdaniem - nie powinien być zmuszany do pracy "na starej podstawie"/ Bo po co? Powinien robić jak najwięcej, by być przygotowany na nową klasę siódmą. Oczywiście to samo dotyczy się przyszłorocznego piątolasisty.

Skomplikowane? Dosyć mocno. Powiedzcie to rodzicom.

Już samo wyobrażanie sobie "co i jak należy przerobić" jest depresjogenne. Poniżej przykładowy pomysł na rozwiązanie problemu

Gołym okiem widać, że wykonanie tego planu będzie niezmiernie trudne. W jaki sposób wykonać ambitny plan dla klasy VI? Co robić z klasą VII? Na szczęście nie będą egzaminowani. Tak czy inaczej nowa i stara podstawa to dwie inne filozofie, zupełnie ze sobą niekompatybilne (zwłaszcza jeśli nauczyciel pojmuję swoją rolę inaczej niż tylko "wkładacza dat". Widać to najlepiej w materiale, który zrobiłem i którym się dziele. Przypominam tylko, że to materiał roboczy.

Pobierz (zobacz) plik PDF

Podobne (chyba)