Post po raz pierwszy pojawił się w serwisie doklasy.pl

Euroclio

Jeśli miałbym wybierać najważniejsze momenty dotyczące tego, co ukształtowało mój światopogląd (można tak napisać?) na nauczanie historii to w pierwszej trójce spokojnie znalazłoby się spotkanie z ludźmi a potem światem Euroclio. Najkrócej pisząc to stowarzyszenie stowarzyszeń nauczycieli historii. Swoją przygodę z nimi zacząłem pracując w Instytucie Badań Edukacyjnych, gdzie zespół historyczny, do którego należałem nawiązał z nimi współpracę. Polska nigdy nie miała i wciąż nie ma poważnego stowarzyszenia. Ma Czarnogóra, Macedonia, Norwegia a my nie. W związku z brakiem przedstawicieli Polski ze stowarzyszenia byliśmy traktowania jako jedynie wiarygodni przedstawiciele środowiska w Hadze (tam mieści się siedziba stowarzyszenia).

Pierwszym poważnym wydarzeniem z naszym udziałem była coroczna konferencja nauczycieli historii, która w 2010 odbyła się Turcji. To był dla mnie tak zwany lajfczendżer. Spotkanie w jednym miejscu, w tym samym czasie tylko nauczycieli mojego przedmiotu, który zawsze wydawał mi się bardzo nieinternacjinalistyczny odwróciło wszystko w moim patrzeniu na to czego i jak uczę. Rozmowy z nauczycielami z Rosji, Czech, Holandii, Indii, Libanu, Jordanii, Niemiec, Hiszpanii...Tego się nie da opisać. Tam w zasadzie po raz pierwszy kłóciłem się z angielskim kolegą o chronologiczne uczenie historii. Wydawało mi się oczywiście, że inaczej nie można. On się tylko uśmiechał. Do dziś nie jestem pewny, czy to nie szaleństwo, ale teraz właśnie tak pracuje. Wyleczyłem się też raz na zawsze z patrzenia na historię Polski jako rzecz jedyną w swoim rodzaju. Historie uczone w szkole są naprawdę jedną i tą samą opowieścią (my-oni), którą Euroclio tak bardzo chce zmienić. Słuchałem tych wszystkich przemówień, warsztatów, oglądam prezentacje i panele i myślę sobie, że to naiwne, idealistyczne. Zwłaszcza teraz, kiedy świat skręca na prawo. Ale co tam.... Jestem spakowany. Jutro zaczynam już siódmą coroczną konferencję. Tym razem w San Sebastian.

Podobne (chyba)