Post po raz pierwszy pojawił się w serwisie doklasy.pl

Hasztagi

Wszyscy o nich słyszeliśmy, ale nie wszyscy tak dokładnie wiemy, co oznaczają. Wykorzystałem je na jednej z ostatnich lekcji historii, by  w inny niż dotychczasowy sposób podsumować rok. Wybraliśmy z uczniami najciekawsze lekcje i dodaliśmy do nich słowa ze znakiem „#” [na końcu komentarz od Kuby]

Jest coś takiego, że w czerwcu - bez względu na to, jak będziemy się wysilać - to uczniów nie oszukamy. Już koniec, już po ptokach. Nie chce nam się już, ciężko wymyślić coś świeżego, co będzie w miarę ciekawą lekcją. Nie chcielibyśmy robić niczego zwyczajnego, na jakieś wielkie rzeczy typu wycieczka już za późno, poza tym – przyznajmy – jest tyle papierków do wypełnienia, że …

Pomyślałem sobie, że może warto zrobić coś prostego, ale niewymagającego ode mnie wielu przygotowań. Wpadłem na pomysł powspominania lekcji i ich „ohasztagowania”. Dla językowych purystów „nadania im etykiet”.

Pomysł jest taki: poprosiłem uczniów, żeby wybrali 7 (może być więcej, może być mniej, trzeba wyczuć) najbardziej zapamiętanych przez nich lekcji. Na szczęście w ciągu roku, było kilkanaście takich, które zapadły uczniom w pamięć. Tematy wypisaliśmy sobie na tablicy (można też na oddzielnych kartkach A4). Upewniłem się tylko, że uczniowie pamiętają, o czym one były, czym się zajmowaliśmy i jakie ciekawe momenty  w czasie tych lekcji zwróciły ich uwagę. Nadałem każdej z nich mniej lub bardziej dowcipny tytuł („Ludwik na gilotynie”, „Nowe państwo za oceanem”, „Niski, ale cesarz”).

Następnie przedstawiłem klasie pojęcie hasztagu (ang. hashtag) często symbolizowanego znakiem „#” Uczniowie, co ciekawe, słyszeli o nich, ale nie potrafili porządnie wytłumaczyć, czym one są. Powiedziałem więc, że hasztagi to „pojedyncze słowa, które opisują jakiś obiekt np. zdjęcie albo lekcję”. To oczywiście wiele nie wyjaśniło, więc wytłumaczyłem wszystko na przykładzie jednej lekcji poświęconej rewolucji Francuskiej. Zaproponowałem uczniom, żeby zapisywać hasztagi od najbardziej ogólnych do tych, które są bardziej szczegółowe i charakterystyczne tylko dla tej lekcji.

Propozycje: #lekcja #historia #18w #Francja #rewolucja #Oświecenie #gilotyna #radykalizm #jakobini #społeczeństwo #stany  #prawaczłowieka #Robespierre #jakobini #marsylianka itd.

Doszliśmy do wniosku, że te bardziej ogólne można wykorzystać przy innych tematach, niektóre nawet przy wszystkich.

<dialog>

-Ale to jest bez sensu proszę pana, po co pisać takie hasztagi, które zawsze będą używane (#lekcja, #historia)?

-  Bo taka jest zasada, myślimy od ogółu do szczegółu, może się okazać, że zaczniemy to samo robić z lekcjami innych przedmiotów albo nie tylko z lekcjami.

</dialog>

Następnie przydzieliłem każdej parze jeden z pozostałych tematów. W czasie lekcji śledziłem postępy w pracy, dbałem, by stosowana była właśnie zasada ogół->szczegół.

Na koniec chętne pary podzieliły się swoim dorobkiem. Poprosiłem również, by Ci którzy uważają, że ich hasztagi mogą się przydać innym, zapisali je na tablicy. Faktycznie niektóre zostały dopisane i wykorzystane przez innych uczniów.

Po co komu taka lekcja? Że przekombinowane i udziwnione?  Czemu używać hasztagów? Kilka argumentów:

  • Symbol „#” jest uczniom znany, choć często nie wiedzą, jaka jest jego rola;
  • Rozwijam myślenie od ogółu do szczegółu, zarówno w obszarze chronologii jak i tematyki zajęć;
  • W inny sposób niż zwykle pomagam uczniom podejść do zajęć i powtarzam materiał;
  • Pokazuje, że na lekcjach istnieje pewien stały zbiór ważnych terminów, z których warto korzystać.

Może w przyszłym roku spróbuję hasztagować lekcje zaraz po ich zakończeniu?


[Komentarz Kuby czyli wisienka na torcie]

Zainspirowany pomysłem Jacka zrobiłem taką lekcję w klasie trzeciej gimnazjum. I mam kilka przydatnych, jak sądzę, obserwacji.

Po pierwsze, jak ktoś tak jak ja, nie ma wielu zapamiętanych przez uczniów tematów zajęć może poprosić ich o wybranie najważniejszych (np. pięciu) wydarzeń w dziejach świata, albo Polski, albo Europy, albo XIX i XX wieku. To zmusza ich do zastanowienia się nad  przeszłością, a nie nad tym, o czym była mowa na lekcjach. W centrum jest historia jako dzieje, przeszłość, a nie jako lekcja w szkole.

Po drugie, wprowadziłem drobną zmianę organizacyjną. Moi uczniowie hasztagowali wybrane wydarzenia samodzielnie, a następnie cała klasa (niewielka, zaledwie 12 osób) na tablicy wypisała wszystkie swoje hasztagi. W sumie mieliśmy ohasztagowanych niemal sześćdziesiąt wydarzeń (każdy z 12 uczniów miał 5 wydarzeń). Dzięki temu wiele haseł się powtórzyło. Moi uczniowie najczęściej oznaczali wydarzenia tagami #zmiana, #rewolucja, #demokracja, #life, # Hitler, #prawaczłowieka, #chrześcijaństwo, #CesarstwoRzymskie, #Polska. Bardzo ciekawa była dyskusja nad tymi najczęstszymi tagami. Uczniowie stwierdzili, że to wiele mówi o nich, ja zwróciłem im uwagę, że samo zadanie zakładało, że wskażą wydarzenia, które coś zmieniły. Stąd popularność tagów zaznaczających zmianę. Pojawił się też bardzo ważny wątek wpływu szkoły na to, co uważają za ważne w historii. Co ciekawe właściwie nie rozmawialiśmy o tym, jakie wydarzenia legły u podstaw tej dyskusji. Dopiero tutaj  wprowadziłem wątek tagów ogólnych, pasujących do wielu wydarzeń i tagów szczegółowych.

Podobne (chyba)