Post po raz pierwszy pojawił się w serwisie doklasy.pl

Matura 2017

Choć z Jackiem zdecydowanie pewniej czujemy się w pracy z gimnazjalistami, to nieraz przygotowywaliśmy uczniów do egzaminu dojrzałości. Tegoroczna matura z historii odbyła się już niemal miesiąc temu. To dobry moment, żeby przyjrzeć się temu arkuszowi z pewnym dystansem.

Maturzyści musieli wykonać 27 zadań, w tym - napisać wypracowanie. Jak co roku polecenia dotyczyły całości dziejów od prehistorii do historii najnowszej. Wszystkie (niemal) wymagały lektury i mniej lub bardziej pogłębionej analizy materiałów źródłowych (zarówno źródeł historycznych, jak i opracowań). Na docenienie zasługuje fakt, że  w wielu zadaniach zdający musieli dokonać porównania dwóch, czasami sprzecznych ze sobą materiałów źródłowych. To zdecydowanie kierunek, którym dobrze jest podążać. Szczególnie podoba mi się zadanie 26, które jest lekkie konstrukcyjnie i precyzyjne merytorycznie.

Arkusz z 2017 roku pokazuje też, że matura dużo (coraz więcej?) czerpie z doświadczeń egzaminu gimnazjalnego. I chodzi tutaj przede wszystkim nie o samą łatwość zadań, ale o ich konstrukcję i sposób myślenia o egzaminowanym uczniu. Np. zadanie 7 ma formę żywcem wziętą z egzaminu gimnazjalnego. Jeszcze bardziej widać to w przypadku pytania 18.1, które już nie tylko formą, ale nawet poziomem trudności przypomina egzamin gimnazjalny.

Zarówno dobór materiałów, jak i zakres pytań nie powinien raczej nikogo zaskakiwać. Większość dotyczyła zagadnień dobrze znanych i szeroko omawianych na lekcjach historii, co oczywiście nie jest wielką wadą. Wydaje się jednak, że przynajmniej o niektóre spośród tych zagadnień można było zapytać uczniów wykorzystując mniej znane im materiały. Sprawdzałoby się wówczas, czy uczeń faktycznie potrafi zastosować posiadaną wiedzę w sytuacji dla siebie nowej. Niestety takie podejście jest słabo obecne w tegorocznym arkuszu. Wydaje mi się, że takie cele miało realizować 17., w którym uczniów postawiono przed koniecznością analizy jednego z obrazów Malczewskiego - to bardzo ciekawy pomysł. Nawiasem mówiąc jestem przekonany, że to zadanie okaże się jednym z trudniejszych. Głównie dlatego, że stosunkowo rzadko tego typu źródła pojawiają się w czasie zajęć, nawet skierowanych do maturzystów. Dobrze z kolei, że o chronologię pyta się tak jak w zadaniu 22.1, a więc nie tyle o konkretne daty, co o relacje czasowe między wydarzeniami.

Najbardziej pracochłonną część egzaminu stanowią oczywiście tematy wypracowań. Uczniowie wybierali z pięciu tematów, z których dwa zostały "obudowane" tekstami źródłowymi.

Jak widać każdy temat dotyczył innej epoki historycznej, jednak żaden nie wymagał od ucznia nowatorskiego podejścia. Wszystkie bowiem tematy dotyczyły klasycznych zagadnień szczegółowo omawianych na zajęciach. A szkoda, bo wypracowanie powinno dawać uczniowi szansę na wykazanie się umiejętnościami nie tyle odtwarzania treści (a przy takich tematach tak się stanie), ile raczej tworzenia spójnego tekstu prezentującego popartą dobrze skonstruowanymi argumentami propozycję rozwiązania jakiegoś problemu. Tymczasem tegoroczne tematy wypracowań sprawdzają przede wszystkim - stosunkowo mało specyficzną dla historii, bo właściwą też innym przedmiotom - umiejętność ustrukturyzowania tekstu, w którym jedynie pisze się wszystko, co się wie na dany temat.

Po części z tego powodu wydaje mi się, że dobrze byłoby, gdyby egzamin wymagał od uczniów czegoś więcej. Niekoniecznie oznacza to zwiększenie jego trudności a jedynie nieco inne rozłożenie akcentów. Zamiast skupiać się na samym odtwarzaniu wiedzy, dobrze byłoby poświęcić więcej miejsca jej wykorzystywaniu, a przede wszystkim zachęcić do dyskusji (na dobrze poparte argumenty) z utartymi w historiografii schematami oceny różnych zagadnień.

Na zakończenie chciałbym jeszcze wskazać, co mi się w tym egzaminie, a więc i w tym arkuszu nie podoba. Nie podoba mi się, że w wielu poleceniach uczeń ma teoretycznie rozstrzygnąć jakiś problem, choć tak naprawdę dobra odpowiedź jest jedna. Tak jest na przykład w zadaniu 18.2, w którym uczeń ma wskazać, czy na początku XX wieku roku Anglię, Niemcy i Rosję łączyła wspólnota interesów. Trudno wyobrazić sobie sytuację, w której uczniowi udałoby się dobrze uzasadnić odpowiedź tak (zasady odpowiedzi podają jako dopuszczalną jedynie odpowiedź nie).

Faktycznie więc maturzyści na ogół mają udowodnić jakąś oczywistą tezę a nie postawić własną i ją prawidłowo uargumentować. Niestety nawet tematy wypracowań z zasady nie pozwalają uczniom na sformułowanie własnych ocen czy sądów, a te, których konstrukcja teoretycznie daje taką możliwość, mogłyby zostać ciekawie rozwinięte raczej przez zawodowych historyków, niż przez - zestresowanych sytuacją - uczniów. Ostatecznie wydaje się, że autorzy arkusza nie tylko nie starają się przekonać uczniów do wyrażenia własnych ocen, ale też po prostu robią, co mogą, żeby uczniowie nie wyszli poza narrację obowiązującą w podręcznikach.

Cały arkusz egzaminu dostępny jest tutaj.

Podobne (chyba)