Post po raz pierwszy pojawił się w serwisie doklasy.pl

R2D2 a lekcje historii

Nic nie poradzę na to, że Gwiezdne Wojny to moja ulubiona epopeja. Wiem, że jest Dostojewski, Czechow, Reymont i Prus a nawet Dumas. Jest jednak grudzień i za chwilę na ekrany kin wejdzie kolejny film z serii, która od 1979 (dla mnie od 1982) jest źródłem wzruszeń, ekscytacji, inspiracji i różnych odniesień zarówno do tego co „tu i teraz”, jak i do tego, „co dawno, dawno temu, ale nie w odległej galaktyce”.

Nie wiem, ile już razy “kupowałem” uczniów swoją wiedzą na temat „starłorsów”, znajdowałem dzięki temu z nimi wspólny język czy w końcu … korzystałem z nich na lekcjach historii. Poniżej, z okazji premiery ósmej części NAJLEPSZEGO FILMU NA ŚWIECIE - „The Last Jedi” osiem moich „epizodów” lekcyjnych, w których nawiązuję wprost do Star Wars.

I – pisanie wstępów prac

Uczniowie mają ogromny problem z pisaniem prac historycznych. W czasach,  kiedy przygotowywałem maturzystów do pisania, tłumaczyłem, jak ważne jest odpowiednie zbudowanie wstępu: nawiązanie w nim do miejsca i czasu opisywanych wydarzeń, nakreślenie sytuacji, które do nich poprzedziły. Zrobienie tego sprawnie, w miarę krótko, ale tak by czytelnik wiedział, czego się ma spodziewać. No i mnie olśniło. Każda część rozpoczyna się od słynnego lecącego w kosmosie napisu: „dawno, dawno temu (czas!) w odległej galaktyce (miejsce!)”. Najpierw traktowałem to jako ciekawostkę, coś czym wprowadzałem nieco lżejszą atmosferę na zajęciach. Potem odkryłem kreatory napisów Star Wars i rozkochałem w nich uczniów. Posługując się nimi wspólnie ćwiczyliśmy pisanie wstępów do prac historycznych. Czasami wystarczy rzucić hasło „jak doszło do zjazdu w Gnieźnie” i prosić o napisanie kilku zdań, które prowadzą do tego wydarzenia. Polecam!

Tu link do jednego z wielu takich generatorów

II – pojedynek rycerski

To oczywistość. No ale musi się znaleźć na liście. Na ile pojedynek rycerski przypomina pojedynki, które znamy ze Star Wars? Myślę, że nie ma sensu się w to bardziej zagłębiać. Jest rycerz, jest miecz (ostatnio coraz bardziej przypominający ten średniowieczny), jest określony, choć niepisany kodeks honorowy dotyczący ich przeprowadzania.

III – oś (a raczej pętla) czasu, czyli pomieszana chronologia

Na naszych lekcjach dominuje opowieść  w ujęciu chronologicznym. Można uważać, że niektóre problemy tak właśnie mają być omawiane, ale na pewno nie wszystko musi opowiadane w ten sposób. Argument, że uczniowie „inaczej nie zrozumieją” zbijam właśnie gwiezdną sagą. No bo przecież najpierw oglądamy część czwartą, piątą i szóstą. Następnie wracamy do pierwszej, drugiej i trzeciej. Potem pojawia się serial animowany, który dzieje się między drugą a trzecią. Potem inny serial pokazuje czasy po trzeciej. Następnie jest część szósta. Potem film, który pokazuje wypadki bezpośrednio przed czwartą. Zaraz wejdzie na ekrany część ósma a za rok znowu zostaną pokazane czasy dziejące się między trzecią a czwartą.

Pogubili się państwo? Dzieciaki się nie gubią. Z drugiej strony może gubią się w tych naszych epokach, okresach literackich dokładnie tak samo jak osoby niezainteresowane losami Skywalkerów. Pomyślmy czasem o tym.

IV – Anakin Skywalker i Juliusz Cezar

Jeden z moich uczniów porównał kiedyś Juliusza Cezara do najważniejszej postaci sagi. Chodziło mu w porównaniu o moment, w którym Cezar wiedząc, że jest mocnym i znakomitym żołnierzem, nie potrafił się podporządkować wyznaczonej drodze kariery. Postanowił, kierowany pychą i niecierpliwością, być pierwszym i jedynym rycerzem zamiast czekać na swój czas w Radzie Jedi. To też troszkę naciągane, ale bardzo cenię u uczniów takie refleksje, kiedy w postawach pomnikowych postaci historycznych widzą zwykłe cechy ludzi. No i do tego wszystkiego, jak ulał pasuje upadek republiki i jej atrapa po tym jak Anakin i imperator mówią, że robią wszystko, by właśnie ją ratować. Czyż nie jest to „republika” Oktawiana Augusta? Albo innych autorytaryzmów czy totalitaryzmów, które wmawiały poddanym, że to tylko “sanacja” ustrojowa?

V – Zorganizowane podziemie i ekstremiści

W jednym z filmów, który nie należy do tej podstawowej sagi, dowiadujemy się więcej o tym, jak zorganizowane jest podziemie. Jest tajna baza dobrze ukryta przed złym imperium, jest przywództwo, armia oraz wywiad, który zbiera dane dzięki agentom rozsianym po galaktyce. Jest też jednak odłam, który – z perspektywy przywódców podziemia - robi więcej szkód niż pożytku. Bez szerszego planu rzuca się na wroga, dokonuje zamachów i nie chce się podporządkować głównym władzom podziemia. Dla mnie to po prostu dobry przykład na pokazanie różnych odcieni podziemia/opozycji, różnych postaw i stosunku do wroga.

VI – zakon rycerzy z mieczami

Czy Templariuszy lub Krzyżaków można porównać do zakonu Jedi? To mocno naciągane. Choć nie mam problemu z tym, żeby pobawić się z uczniami w takie porównania: kwestia przywiązania do idei, rola strażników, postać wielkiego mistrza i rady Jedi (czyt. Kapituły). czy nawet celibatu Przecież to zabawa.

VII – świat totalitarny

Imperium (w najnowszych filmach będący jego spadkobiercą Najwyższy Porządek) to typowo totalitarna organizacja. Mundurami i sposobem zachowania przypomina nam nazistowskie Niemcy czy faszystowskich Włoch. Widzimy to w scenach, w których pokazana jest armia w typowym wojskowym szyku składającym hołd swoim dowódcą. Ujęcia z dalszego planu uświadamiają, że jednostka jest niczym również i tam. Oficerowie w przepełnionych elektroniką centrach dowodzenia, ubrani w szare, jednorodne mundury z jednej strony wydają bez cienia wątpliwości okrutne rozkazy, ale z drugiej strony drżą ze strachu przed swoimi przełożonymi, którzy w mgnieniu oka mogą pozbawić ich życia.

VIII – C3P0, R2D2 i rzymski niewolnik

Trudno wytłumaczyć współczesnemu uczniowi, jaki status w Rzymie miał niewolnik. Można mówić o braku wszelkich praw, o odarciu z człowieczeństwa, o „mówiącej rzeczy”, ale wciąż nie jest to dokładnie to. Przecież nie każdy niewolnik w Rzymie był odarty z godności, nie każdy kosztował tyle samo, nie każdy wykonywał najcięższe, fizyczne prace. Na targach niewolników kupowano również drogich specjalistów, niektórzy byli darzeni szacunkiem. Często więc odwołuję się do słynnej pary robotów, która – przypomnijmy – została kupiona na targu i wykonuje trudne zadania, ale wciąż to są przecież tylko rzeczy, które można zepsuć, sprzedać zamienić na inny model.

Na pewno o czymś zapomniałem, na pewno niektóre z opisanych przykładów mogą się wydawać naiwne, naciągane czy wręcz niepoprawne. Powtórzę jednak za jednym z moich rozmówców na edugadki.pl, że „szkoła powinna sprawiać przyjemność również nauczycielom, w czasie lekcji też powinni się na nich dobrze bawić”.  Poza tym odwoływanie się do realiów (w tym wypadku fantastycznych) pozwala zbudować więź między nami a uczniami na poziomie, którego się raczej nie spodziewają.

Korzystając więc ze świątecznego sezonu i zbliżającej się premiery postanowiłem się pobawić skojarzeniami historyczno-galaktycznymi.

Niech moc będzie z nami!

[zobacz wersję angielską wpisu]

 

Podobne (chyba)