Przeskocz do treści

Bywa, że jesteśmy tak mocno osadzeni w swoim szkolnym podwórku, że zapominamy albo po prostu nie zdajemy sobie sprawy, że dla niektórych z nas nauczanie historii to zupełnie inny kawałek chleba niż ten tradycyjny, klasowo-tablicowy. Po moim wystąpieniu w TOK FM, gdzie opowiadałem o tym, czym dla mnie jest uczenie naszego przedmiotu, odezwało się na moją skrzynkę [przy okazji śmiało zapraszam: “jacek małpa doklasy kropka pl” ] kilka osób z wyrazami poparcia dla tego, co tu wspólnie z kilkoma osobami staramy się promować. Są jednak miejsca, które wymykają się naszym pomysłom i wyobraźni, mimo naszych najszczerszych chęci. 

Jeden z listów, które otrzymałem po audycji, pochodził od Pani Anny Kołakowskiej-Stefanini, która jest nauczycielką historii w Zespole Szkół Specjalnych nr 2 w Krakowie i pracuje z uczniami hospitalizowanymi w Klinice Psychiatrii Dzieci i Młodzieży CM UJ. „To specyficzna szkoła, specyficzni uczniowie i siłą rzeczy specyficzne metody pracy”. - napisała. W kolejnym liście poprosiłem o więcej szczegółów. Od dawna jestem zdania,że powinniśmy - zamiast zwiększać ilość treści nauczania na lekcjach historii - zwiększać możliwość  pracy nad myśleniem historycznym, rozumowaniem i wyciąganiem wniosków. Dlatego każdy, kto ma odwagę mówić, że uczy pod prąd, jest dla doklasy.pl na wagę złota. Poprosiłem o poszerzenie swojego opisu metod i zapytałem o praktykę. Chciałbym odpowiedź koleżanki z Krakowa, za Jej zgodą, zacytować w dłuższym fragmencie i potraktować go jako zapowiedź i jednocześnie obietnicę zajęciem się kwestią edukacji uczniów ze szczególnymi potrzebami. 

Czytaj dalej... "Zupełnie inna historia"

Nagroda Nobla to  wydarzenie historyczne samo w sobie. Pamiętacie klasy z portretami polskich noblistów? W podstawówce, w której się uczyłem, w klasie od polskiego wisiały portrety polskich noblistów literackich. Mam nadzieję, że już drukują następny portret i robią dla niego miejsce. Czytając wykład noblowski Olgi Tokarczuk, od samego początku wiedziałem, że nie mogę przejść wobec jego treści obojętnie. Czytam tekst “Czuły narrator” i widzę w nim materiał także dla nauczyciela WOS, angielskiego, etyki, plastyki, informatyki (tak!), biologii. Swoją propozycję opublikowała już Ania Skiendziel na swoim blogu. Na szczęście każdy znajdzie w przemówieniu coś dla siebie

Czytaj dalej... "Przemówienie noblowskie Olgi Tokarczuk na lekcji historii"

Praca w czwartej klasie przynosi mi coraz więcej radości. Mając świadomość, że właśnie wtedy uczniowie deklarujący, że uwielbiają historię mogą spotkać się ze  wszystkim co najgorsze w nauczaniu naszego przedmiotu: zapamiętywaniem, zapisywaniem rzeczy, których nie są w stanie zapamiętać, niekończącymi się wykładami nauczycieli, staram się jak najbardziej angażować uczniów podczas zajęć. Podstawa programowa ze swoim zbiorem zasłużonych nie pomaga. Co robię? Szanując decyzję autorów podstawy, mówię o wybranych Polakach starając się jednak punkt ciężkości przerzucić na czasy tych osób, albo na warunki, w których przyszło im żyć. Wydaje mi się, że takie przedstawienie tych osób ma trochę większy sens. Podręczniki mi również nie pomagają, nie znalazłem jeszcze takiego, który spełniałby moje oczekiwania. Stąd poszukiwanie własnych dróg.

Uczeń w czasie opisywanej lekcji.
Zdjęcie wykonane w Akademii Dobrej Edukacji

Czwartoklasiści to naprawdę młodzi ludzie, to ich pierwszy rok z historią, na której  (za?) często spotykają się z datami, nazwiskami i faktami do zapamiętania. Dla mnie jest to cudowny moment, by - jeszcze w pewnym trybie zabawy - zabrać ich w przeszłość. Jest to dla mnie okazja na wyjaśnienie, czego w tej przeszłości nie było, jak różniła się tamta rzeczywistość od naszej.  Zrozumiały brak wyczucia przeszłości widać u uczniów bardzo często.

Czytaj dalej... "Dywersja czwartoklasistów czyli „puścić muzykę na maxa”"

Poniższy tekst napisałem w Radomiu, w miejscu, w którym uchwalono jedno z najważniejszych praw: przywilej radomski, zwany popularnie Konstytucją Nihil Novi. Przypadek?

Uczniowie raczej nie lubią rozmawiać o demokracji szlacheckiej. W praktyce zresztą rozmowy tej jest zwykle niewiele, a ważniejsze jest wkuwanie treści przywilejów szlacheckich i ich dat, zasad wolnej elekcji i przebiegu obrad Sejmu Walnego. Żeby było jeszcze trudniej, niektórzy uczniowie wynoszą z domu lub własnych lektur przeświadczenie, że demokracja był zjawiskiem negatywnym i doprowadziła do osłabienia władzy króla, co – w konsekwencji – doprowadziło do zaborów i upadku I Rzeczypospolitej.

Staram się nie przekazywać tej uproszczonej wizją dziejów naszego państwa. Chciałbym pokazać, że system, który z powodzeniem działał w XVI wieku, uległ korozji w czasie wojen XVII-wiecznych i stał się całkiem niewydolny dopiero w XVIII wieku.

W tym wpisie skoncentruję się na tym, w jaki sposób staram się przybliżyć uczniom działanie Izby Poselskiej, a zwłaszcza funkcjonowanie zasady jednomyślności, która zwykle  wydaje się im (i przyznajmy nie tylko im) niezrozumiała i nielogiczna.

Przed lekcją uczniowie mają dowiedzieć się, np. metodą klasy odwróconej opisanej np.  kiedyś tu przez Kubę, kiedy doszło do zwołania pierwszego Sejmu Walnego, jak nazywały się poszczególne Izby, jak wybierano posłów i czym była instrukcja poselska. Tym razem Odesłałem w tej sprawie uczniów do krótkiego filmu, który nagrałem za pomocą Camtasia. Bardzo się przy okazji staram, by te wypowiedzi nie były zbyt dopieszczone i żeby zawierały zwyczajne, w czasie takiego wykładu potknięcia, które sprawiają wrażenie bardziej naturalnego spotkania z nauczycielem.

Już w czasie lekcji, po upewnieniu się, że uczniowie znają odpowiedzi na zadane pytania i po wynotowaniu kluczowych kwestii na tablicy, informuję uczniów, że chcę z nimi porozmawiać o sensie zasady jednomyślności, którą im następnie tłumaczę. Pytam się ich o ocenę, która jest często jednoznacznie negatywna. Uczniowie uważają powszechnie, że najlepszym sposobem demokratycznego podejmowania decyzji jest głosowanie. Informuję, że chciałbym ich prosić o zrozumienie, dlaczego zasada jednomyślności była dla szlachty tak ważna.

Zadanie, które przed nimi stawiam jest proste: uczniowie mają wybrać pojęcia historyczne, które w czasie kilku ostatnich lekcji (mówiliśmy o Złotym Wieku, przywilejach, gospodarce folwarcznej) padały najczęściej. W pierwszej kolejności zapisujemy, pozyskane metodą burzy mózgów te hasła, które pierwsze przyszły im do głowy. Na tablicy pojawiają się takie słowa jak: szlachta, Gdańsk, przywileje, Wisła, folwark, elekcja, viritim itd. Żeby wywołać debatę proszę o wybranie trzech słów. Uczniowie mają je wybrać wspólnie na drodze 20-minutowej dyskusji na forum całej klasy. Przy okazji wspominam, że będzie ona przypominała szlacheckie ‘’ucieranie się”, czyli dochodzenie do jednomyślnej decyzji. Mówię, że poczują się trochę jak w Izbie Poselskiej, a ja wcielę się w rolę monarchy, który zadał im temat do rozwiązania i bardzo zależy mu na podjęciu decyzji.

uczniowie prowadzą debatę uzgadniając "co na pewno 'skreślić"

Prowadziłem tę lekcję kilka razy. Nigdy nie było szybkiej i łatwej zgody. Zawsze uczniowie potrzebowali sporo czasu, aby dojść do konkluzji (to pojęcie, które poznali dzięki tej lekcji). Podczas dyskusji czasami „włączam pauzę”, czyli proszę o zatrzymanie debaty, po to, żeby im wytłumaczyć np. pojęcie veta (jeśli jest jedna osoba, którą trudno przekonać, mówię o 6 tygodniach obrad, o tym w jakim miejscu odbywały się obrady). Kiedy czas zbliża się do końca, zaczynam coraz mocniej namawiać do przyspieszenie decyzji. Znowu „wciskam pauzę” i tłumaczę, że czasowo król również naciskał posłów, wpływał na szybszą decyzję. Dla mnie jest to np. zagrożenie dodatkowym zadaniem. To bardzo przyspiesza ich proces decyzyjny i pokazuje, że dochodzenie do konkluzji może być również sterowane.

wybieranie trzech słów na dywanie.

Kiedy zakończymy nasze ucieranie i wybierzemy już trzy słowa, zależy mi również na przeprowadzeniu krótkiej dyskusji o tym, jakie są zalety i zagrożenia metody jednomyślności. Rozmawiamy też - przy okazji - o tym, jakie są zagrożenia i zalety głosowania? W jakich przypadkach lepiej użyć głosowania, a w jakich metody jednomyślności w sytuacji klasy?

Pracę domową  zadaję chętnym, prosząc o ocenę omawianej w klasie zasady działania Sejmu Walnego.