Kuba nie lubi, kiedy piszę o rzeczach aktualnych i politycznych. Uważa, że powinniśmy się zająć na tym blogu sprawami czysto dydaktycznymi i związanymi z codzienną pracą nauczyciela. Co zrobić jednak, kiedy historia - także ta, którą mamy w swoich programach - wyłazi z radiowych głośników czy telewizyjnych ekranów. Udawać, że się nic dzieje, że to tylko polityka, że aktualnymi rzeczami się możemy zająć na WOS?

Dwie bramy, dwa wieki, dwa marsze, jedno miasto

Gdański marsz Obozu Narodowo-Radykalnego zrobił na mnie - osobie, która tam intelektualnie dorastała - ogromne wrażenie. Zdjęcie młodych ludzi, równo ustawionych z zielonymi i biało-czerwonymi flagami naprzeciwko ratusza ściska mnie za gardło. Tam często chodzą dzieci z rodzicami, jemy tam lody, słuchamy lekko fałszujących gitarowych artystów, robimy sobie zdjęcia.
Taki sprawny, zorganizowany krok w tym miejscu słyszano już w roku ….No właśnie.

Czytaj dalej... "Brunatne znaki zapytania"

Spotkanie z nauczycielem uczącym historii z innego kraju jest dla mnie zawsze fantastycznym doświadczeniem. Otwiera oczy na kwestie, z których nie zdawałem sobie sprawy, pokazuje znane wydarzenia z nowej perspektywy, daje możliwość poznania innego kontekstu czy hierarchii ważności. Będąc członkiem Euroclio mam często okazję spotkać koleżanki i kolegów po fachu, z którymi dzielimy się doświadczeniami i troskami. Nasze, polskie problemy i wyzwania nie są wyjątkowe. Przeładowanie faktografią, uczenie do testów, wpływ polityków to kwestie spotykane w wielu krajach. W 2018 roku będziemy publikować rozmowy z wieloma nauczycielami historii. Głównie z Europy.

Zaczynamy od Litwy. Powód jest chyba oczywisty. Mamy wspólną historię, ale na wiele rzeczy patrzymy inaczej. Tak zwane stosunki polsko-litewskie to jedna ze zgranych płyt puszczanych w naszych klasach. Czytaj dalej... "Litwo, ojczyzno… – rozmowa z Sonatą Džiavečkaitė"

Nie zaczynam lekcji od odpytywania. Powoduje to niepotrzebne stres, „spinę” wśród uczniów, której potem, mimo najszczerszych chęci, nie da się odczarować. Wolę sprawdzać ich wiedzę na zapowiedzianych sprawdzianach lub lekcjach specjalnie do tego przeznaczonych. Dla mnie o wiele ważniejsze jest włączenie ucznia do lekcji. Gdzieś przeczytałem, że twórcy reklam muszą pamiętać, że pierwszych kilka sekund spotu idzie na straty. Widz czy słuchacz włącza się w reklamę po kilku chwilach, kiedy podświadomie stwierdza, że to, co słyszy może go zainteresować. Wydaje mi się, że tak samo jest z uczniami na lekcji. Zatem pierwsze chwile lekcji spędzam na rzucanie sieci, na który chce złapać jak najwięcej narybku. 

Poniżej sześć pomysłów na inne, niż odpytywanie, rozpoczęcie lekcji.

Czytaj dalej... "Jak zaczynać lekcje historii?"